cos
Reklama

Na bloga liczniki
10
Oct
59

80% komiksów zostało wysłanych, dziś ostatnie 20%.

Część z Was nie dostanie póki co komiksu w ogóle, bo jest, jak ja to określam, PROBLEMATYCZNA. Np. dostaję przelew na 41zł i nie wiem za co – chatka + napiwek czy Śo2+napiwek? Nie wiem, nie wysyłam, czekam na opierdol na maila, że komiks nie przyszedł, żeby sprawę wyjaśnić ;D

Trochę zdjęć z placu boju.

Tutaj w ogóle wielkie dziemkuję dla kolegi Ziemowita, który to wszystko przetransportował na pocztę samochodem – jesteś człowieku bohatyrem.

Co do odbiorów osobistych – planowałam je na dziś, ale na miłość boską – nie ogarnęłam, więc w Warszawie odebrać będzie można w piątek, jakoś o 18 / 19. Proszę napisać maila, kto reflektuje na taki termin.

W ogóle to jakaś patologia była, bo zawieźliśmy to wszystko z Z. na pocztę, idę do pani poczciarki i mówię – ja mam 400 paczków, to ja mam zanieść na zaplecze jak poprzednio, si? Bo to jest procedura taka, wiecie, że ja to niosę na zaplecze, a oni jak się z tym bajzlem ogarną, to dzwonią do mnie jakie mam pieniądze przynieść, ja przynoszę, odbieram książkę nadawczą i jest cudownie. A ta poczciarka jakaś najwyraźniej niepełnosprytna była, bo mówi, że jak mam życzenie takie coś nadać to do kolejki, ze wszystkimi. Powodzenia proszę pani, wejdę zastawię kartonami całą podłogę, fak jea, a potem będę 8 godzin stać przy okienku i czekać, aż się pani obrobi. Powodzenia. Gdyby nie kosztowało to tyle wysiłku, to autentycznie strollowałabym ją w ten sposób. Anyway mówię, że chcę wobec tego rozmawiać z Panią Naczelnik. Pani Naczelnik to jest mój ziom, jak to się można zżyć z człowiekiem po kilkudziesięciu kilogramach paczek… Ale Pani Naczelnik nie było i miało nie być przez 2 kolejne godziny. Dobrze, że Z. miał czas i cierpliwość na te fanaberie pocztowe, bo jak by mnie z tym zostawił, to bym najprawdopodobniej umarła. W męczarniach 😛

Na szczęście Pani Naczelnik była obeznana w jedynej słusznej procedurze nadawania paczek przez Ilonę, wylądowały sobie spokojnie na zapleczu ku rozpaczy kilku pań z poczty, co to miały fizycznie nadawać, no i już jakiś komentarz wszedł, że ślimaki doszły, więc chyba wyszło poprawnie 😉

 

ok, wracam koperty kleić…

 

– ślimok