cos
Reklama

Na bloga liczniki
23
Dec
9

derpy

 

Jutro jeszcze odcinek trzasnę pewnie, a potem trochę urlopu, jak sądzę.

Dochodzą do mnie znaki, że wielu kalendarzom udało się dziś dojść do odbiorców. Są to dobre znaki. Jeśli do kogoś nie doszło to przepraszam, robiłam co mogłam :l Jakieś zaginione przesyłki i tak dalej będę już wyjaśniać po Świętach, bo już doszłam do skraju wytrzymałości fizycznej, psychicznej i nerwowej, w związku z czym pojechałam sobie na wieś, do rodziny… i robię zlecenie 😀

Przez całe to kalendarzowanie bardzo zaniedbałam i siebie i mieszkanie, w związku z czym na same Święta dom mój wygląda jakby tam wybuchł granat. Wielokrotnie. Z tego środowiska i z diety bułoserowej zostałam teleportowana do krainy normalnego jedzenia, czystego domu, jest tu nawet choinka. Zmuszono mnie do doprowadzenia się do względnego porządku, a nawet do włożenia jednakowych, niepodartych skarpetek. Udaję więc normalnego, wartościowego członka społeczeństwa na pełnej kurwie. No, może nie na pełnej, bo trochę jednak trzaskam to zlecenie…

Well, Wesołych Świąt życzę 😉