cos
Reklama

Na bloga liczniki
26
Apr
148

Czytam newsa, że pobożna, ciężarna aktorka po czterdziestce zamierza jechać na kanonizację*. Wpakuje się w samolot, co nie jest dla niej i dziecka całkiem bezpieczne (dla płodu w czterdziestoletniej kobiecie właściwie nic nie jest bezpieczne), ale ok., po czym stanie w wielkim tłumie ludzi, z których będą (poza aurą świętości) emanować Bóg raczy wiedzieć jakie bakterie, wirusy i grzyby z całego świata. W takim tłumie można przecież też łatwo np. zostać popchniętym, bo ścisk nieziemski. Poza tym papa (zdjęcie stąd) Podobno te wszystkie działania aktorka podejmie po to, aby pomodlić się o zdrowie swojego dziecka.

Oczywiście zrobi słusznie. Modlitwa podczas kanonizacji i w Rzymie i w ogóle ma dużo większą moc niż jakaś tam modlitwa w osiedlowym kościele. Jak idziesz do Rzymu się modlić to Bóg wie, że no po prostu nie wypada cię nie potraktować poważnie. Podczas modlitwy mimo wszystko powinno się prosić o wstawiennictwo świętych. Święty człowiek w chwili śmierci (a może w chwili beatyfikacji lub kanonizacji?) zyskuje moc słyszenia skierowanych do niego modłów. Poza tym wiadomo, że Królestwo Boże nie różni się zasadniczo strukturą od przeciętnego polskiego urzędu – przychodzisz ze swoją sprawą i wiesz kim ty jesteś? NIKIM. Jesteś zerem. Jaką masz szansę załatwić jakąś sprawę u Szefa Szefów? Minimalną. Naturalne jest więc, że szukasz pomocy kogoś, kto jest nieco wyżej w hierarchii niż ty. Jak ktoś taki o coś poprosi Szefa Szefów, to On będzie wiedział, że nie wypada cię zignorować.

Szef Szefów ma co prawda swój wielki plan dotyczący wszystkiego, i ciebie także, np. jeśli umyślił sobie, że umrzesz w męczarniach na raka, to sorry Winnetou, ale nie masz innego wyjścia jak tylko umrzeć w męczarniach na raka. No ale bądźmy realistami – jeśli się pomodlisz odpowiednio długo i żarliwie, to ten cały Plan obecny w Boskim Umyśle od początków istnienia kosmosu na pewno da się jakoś odkręcić. Everything is possibile when you believe, jak to śpiewały Mariah i Whitney.

Inna sprawa to relikwie. Relikwie są ważne. Np. taki ząb Jana Pawła II*.

– Boże, aktorka z Polski prosi o zdrowie swojego dziecka.

– Nie no, Ja tu miałem Plan przyklepany miliardy lat temu, że ono zdrowe nie będzie.

– Ale ona ma ząb Jana Pawła II.

– Aaaa, tak trzeba było od razu.

Relikwie są ważne.

Proponuję więc, jako power gamer, stworzenie Super Relikwii. Może, na przykład, naszyjnika z zębów różnych świętych. Albo idźmy o krok dalej – różańca z tych zębów? Taki różaniec możnaby założyć na obecnego papieża i on by się wtedy o coś modlił w jakiejś kaplicy świętszej niż wszystkie inne kaplice. No nie ma wyjścia, żeby jego prośba nie została spełniona. Nie mam pojęcia czemu kościół jeszcze na to nie wpadł, przecież to by była świętość do sześcianu, grożąca niemalże stygmatami i  wniebowstąpieniem jednocześnie.

Pani aktorce radzę jednak: proszę zostać w domu. Ma Pani dużo pieniędzy, proponuję więc np. wynająć za nie dziesięciu księży aby pojechali tam za Panią i modlili się w Pani intencji. Są księżmi, więc są bliżej Boga i on na pewno z większą przychylnością potraktuje Pani sprawę niż gdyby się Pani osobiście modliła. Tzn. osobiście też się trzeba modlić, ale taki power boost na pewno nie zaszkodzi. Może niech się modlą do Jana Pawła II, by ten wstawił się w tej sprawie u Marii, by ta się wstawiła u Jezusa, by ten się wstawił u Boga, bowiem napisano w Piśmie, że jest do Niego jedynym pośrednikiem. W ten sposób chyba cała drabina hierarchii będzie uwzględniona (pomijam np. anioły, bo nie wiem, czy są ważniejsze niż święci, choć na religię chodziłam).

Co do samego JP2 – z tego co pamiętam nie życzył sobie aby mu stawiać pomniki. Katolicy to jednak grupa przez Biblię przyzwyczajona do zawiłych metafor i doskonale rozumiała, że „nie stawiajcie mi pomników” jest jeno metaforą słów „postawcie mi kwadrylion pomników”. No skoro papież chce pomników, to trzeba postawić, w końcu Wielki Człowiek. Analogicznie słowa „spalcie moje notatki” – to był jeno kod na wypowiedź „wydajcie i czytajcie moje notatki”. No, kazał wydać, to trzeba wydać! Słyszałam też, że nie życzył sobie aby z jego ciała robić relikwie, papieżu, why so many metafory?

A o monetyzacji kanonizacji pisać nie będę, bo Maciek Łazowski w komiksie Głosy w Mojej Głowie wyczerpał temat.

* wierzę w tego newsa, bo nie widzę powodu żeby ktoś wchodził w internet i pisał kłamstwa.

*mam nadzieję, że z tym zębem to taki pic na wodę fotomontaż, ale w wielu miejscach w sieci o tym czytałam i boję się, że to może być prawda

UPDATE: miałam nadzieję uniknąć dopisywania tej informacji, ale coraz więcej ludzi ma z tym problemy, więc rozjaśnię – ten wpis to sarkazm. Nie zawiera moich poglądów na wiarę i działanie modlitw i tak dalej, ja tak tego wszystkiego nie postrzegam. Oczywiście, że nie uważam, że Królestwo Boże wygląda jak polski urząd. Lub jak cokolwiek ziemskiego. Przez ów sarkazm pośrednio krytykuję ludzi, którzy najwyraźniej tak tę sprawę postrzegają, bo tak się zachowują, jakby postrzegali. To samo dotyczy niemal każdego zdania w tym wpisie. Właściwie cały ten wpis jest o tym jak się tego wszystkiego postrzegać nie powinno 🙂

  • Olek

    Nosz Ilono, nie wiedzialas? Wszyscy wierzacy to idioci – najlepszym dowodem to ze są wierzacy.

  • Telepatycznie przybijam piąteczkę za ten tekst.
    Ciekawe czy jest jakiś ślimak, który został dotknięty przez JP2… ciekawe czy świeci…albo uzdrawia sałatę…

  • m

    Good point. Przypomniało mi to o cudownej piosence, która wysławia siłę modlitwy, mianowicie Thank You God Tima Minchina. 🙂

  • Sherly

    Ej ej ej. Niech sobie każdy wierzy w co chce, tylko niech przy tym używa
    mózgu. -.- A zarówno wśród ateistów, jak i hardkorowych obrońców krzyża
    są pacany. Nie można ślepo kierować się ”nauką kościoła”, ale i ślepe
    hejtowanie jest trochę słabe. :/ Moja odezwa do narodu (a przynajmniej
    do czytelników chatolandii): Ludzie, myślcie sami. Każda ideologia to
    pójście na łatwiznę. Każdy powinien wyznawać własną religię, albo jej
    brak w oparciu o wyłącznie własne przemyślenia, nienarzucone przez
    nikogo z góry. Nie chcę być przekonywana, że pójdę do piekła jak nie
    będę się modlić, ale nie chcę też być ”oświecana” przez ateistów.
    Generalnie, chuj mnie obchodzi co kto myśli o mojej duchowości. Pozdrawiam ^^

  • KierpceSzat…Bozi

    Dzięki za miłe słowa.

  • Rociella

    Idiotami są raczej ci, którzy nie potrafią uszanować wiary/niewiary innych osób. I to się tyczy obu stron.

  • Olek

    Okej, nie idioci.. Słabi duchem? Nie są w stanie sobie poradzić z tym ze świat jest niezależny od nich, że nie ma jakiegoś wielkiego Planu, że są tylko małym pyłkiem który nic nie znaczy – i przez to czepiają się wiary w bzdury które średnio rozgarniety pieciolatek by wysmial gdyby nie indoktrynacja rodziców.
    Niczego nie ma poza tym światem – Boga, Thora, Allaha, Zeusa – jesteśmy tylko my, tutaj, teraz – nie tracmy życia na głupoty 🙂

  • Ewa

    Rok temu zostałam zabrana podstępem (:D) na pielgrzymkę do Włoch i w planie była modlitwa na placu św.Piotra. Na szczęście papieża wywieźli do letniej rezydencji więc wszystko zaliczyliśmy na mniejszym placu. Pamiętam tłok, hałas, ponad 40 stopniową pogodę, siedzenie na bruku i podziwianie gołych stóp :D. Nigdy więcej aż się sama dziwię, że nie mdlałam z gorąca.

  • Ryjok Arlovskaya

    Tró. W wuj tró i czuję się tą prawdziwością nieco przytłoczona, bo tak trochę ta prawda jest dobijająca. Ale dobrze. Przynajmniej mogłam się uśmiechnąć, bo lubię twoje wpisy, Kobieto Ślimak, bo jesteś totalnie najfajniejszą Kobietą Ślimak jaką w ogóle kojarzę i chyba też jedyną jaką kojarzę. Cóż, ja i moje winniczki pozdrawiamy i życzymy dużo szczęścia w gruzie. Bez gruzu też, choć bez gruzu byłoby chyba nudno, prawda?

  • mmagdalena

    niechże i ja się wypowiem, w końcu mogę bo to internet:) dowcipny i zgrabnie napisany tekst – pogratulować! Przydaloby się jedynie wyjaśnienie, do której z religii się odnosi, bo jedyne co przedstawione zarzuty, tezy (?) łączy z katolicyzmem to wzmianka o papieżu, ale już nie jej merytoryczna zawartość:)

  • X

    chyba tylko katolicyzm ma relikwie? mogę się mylić

  • Jellycrusher

    Podpisuję się oburącz. Brawo.

  • mmagdalena

    no buddyści czczą tudzież adorują ząb Buddy (siekacz), a Muzułmanie np. kamień przyniesiony przez archanioła Gabriela.. Niestety komentarz w artykule przypisany relikwiom nijak ma się do katolickiego poglądu na tę sprawę

  • Borys

    blech, czy to odpowiednie miejsce do nawracania (przewracania) ludzi na wiarę lub niewiarę? Serio, wypowiadajcie się w temacie i nie narzucajcie własnej ideologii. Pozdro.

  • catwoman

    Bez przesady, akurat chrześcijaństwo nie uczy, że świat jest niezależny od ludzi, ponieważ primo mamy wolną wolę, secundo “módl się i pracuj”. Sama modlitwa nic nie daje, ale wierzącemu człowiekowi dzięki niej jest w życiu po prostu łatwiej. 🙂

  • Sherly

    Właśnie o tym myślałam, kiedy pisałam ”[…]ale nie chcę też być ”oświecana” przez ateistów”… Proszę o czytanie ze zrozumieniem, bo widzę, że fanatyk ”oświeconego myślenia”. Poluzuj kucyki. ;]

  • X

    a jaki jest ich pogląd na sprawę?

  • sasskhaya

    Gorzej jeśli modlitwa sprowadza się do traktowania Boga jak studni życzeń 😉

  • Momo

    jej, to takie tru

  • mmagdalena

    katolików w sensie? Jeśli nie postawimy w centrum wszystkich tych spraw – relikwii, modlitwy, kultu świętych, etc. – Jezusa, faktycznie rzeczy te przestają mieć jakikolwiek sens. Pamiętajmy, że wszystkie te rzeczy, nie są niezbędne do zbawienia. Są pomocne, w żadnym razie nie zamykają drogi do nieba, a wręcz pomagają w dotarciu do celu, ale jedyną bramą do nieba jest Jezus Chrystus, a nie żaden święty. Jeżeli zapomnimy, że to Bóg stworzył czas,i że jest doskonały, ergo niezmienny, faktycznie może się wydawać, że komentarz w ww tekście odnośnie skuteczności modlitwy jest słuszny. A nie jest. Jeśli już trzymać się dosyć wątpliwego porównania, jakim jest Boży plan względem nas, to nie można zapominać, że ze względu na swoje przymioty (np. owa niezmienność, wszechwiedza) Bóg w swoim planie przewidział miejsce dla modlitw człowieka, nawet o jakieś konkretne dobra, np. zdrowie. A jeśli modlitwa w naszym odczuciu nie zostaje wysłuchana (czyli nie dostajemy tego, czego chcemy, tylko to co jest nam na prawdę w danym momencie potrzebne;), to trzeba pamiętać, że wiara to relacja z Bogiem osobowym, a rozmowa z taką Osobą zawsze ma sens. itd. itp. Kult świętych czy relikwii też ma sens – nie należy sądzić po pozorach, ale czerpać u źródła. o wszystkim nie da się rzetelnie powiedzieć w komentarzu. Zresztą, nikt nie ich nie czyta jeśli są za długie;p nie należy sądzić po pozorach:)

  • Justyna

    dla płodu w czterdziestoletniej kobiecie właściwie nic nie jest bezpieczne <3

  • MrGable

    Jak ogólnie satyra niezbyt Ci wychodzi, tak ten tekst jest świetny.
    Wszystko jest dla ludzi, ale z rozsądkiem.

  • sasskhaya

    Wyjaśnij mi proszę jaki jest sens kultu relikwii albo powiedz gdzie szukać tych źródeł (bo chyba nie w Biblii?).

    Co do rozmowy z Bogiem czy modlitwy – ma sens póki nie traktujemy Boga jak studni życzeń (“Boże ześlij samochód / wygraną na loterii / cycatą żonę / płód / cokolwiek”). Dla mnie to podchodzi pod bluźnierstwo 😉 Katolicy mówią “niech się dzieje wola Twoja” – będzie się działa czy się to podoba czy nie. I serio wątpię by ta wola była zmienna w kwestii zesłania wygranej na loterii / płodu / czegośtam. To, że Bóg te modlitwy przewidział nie znaczy, że są fajne.

    Skoro jedyną bramą do nieba jest Jezus to jak relikwia i kult świętych pomaga w zbawieniu?

  • Ygazz

    Heh, nie ma to jak wpierw zmarnowac pol godziny czytajac bzdurne newsy na pudelku czy jakims innym plotku by potem poswiecic kolejna godzine na pisanie bezsensownego jadowitego posta na swoim blogu 😉

    Autorzy tego typu tekstow nie dosc ze nie maja pojecia o co chodzi w religii (jakiekolwiek, ale chrzescijanskiej w szczegolnosci), to jeszcze kompletnie niezrozumialym jest dla nich fakt, ze niektorzy ludzie maja cos takiego jak strefa duchowa, ktorej potrzeby musza zaspokajac. Ciezarna autorka chce pojechac do Rzymu by wziac udzial w waznym dla niej wydarzeniu? Jej sprawa. Widac tego potrzebuje i poczuje sie dzieki temu szczesliwsza. Co w tym zlego? Ojej bo moze zemdlec? Moze poronic? A moze samolot spadnie w drodze i ja zabije? No tak, na pewno o troske o przyszla mame w tym poscie tu chodzi.

    Pewnie autorka bloga wolalaby aby aktorka zamiast jechac do rzymu zostala sobie w domu i najlepiej zrobila aborcje a potem zadowolona zapalila jointa. Tudziez, jak to bardzo blyskotliwie tu wysmiano, zajela sie poszukiwaniem swietych zebow i zamowila sobie ksieza do domu. Bo w koncu co za różnica? No właśnie. Co za. Dla osob takich jak autorka – nie ma zadnej. Tymczasem prawda jest taka ze jedni ludzie potrzebuja “oczyscic sie” modlitwa, podczas gdy drudzy zamiast tego potrafia jedynie smazyc posty, w ktorych olsniewajacym poczuciem humoru “demaskuja” religie i odkrywaja jaka to ona jest bez sensu, zywe trupy, magiczne krzesla, aniolki, ech, jaka glupia ta czerń, gdyby tylko biedactwa byly tak madre i oswiecone jak ja, na pewno zobaczylyby jakie to bez sensu i byłoby im lepiej. “Biedactwa” bardzo za ta troske dziekują, niestety w zamian moga oferowac jedynie wspolczucie.

  • Maria Mysz

    Proszę, powiedzcie, że to troll.

  • Eremita

    Dzięki Ślimak, że chciało Ci się to podsumować. Stanu rzeczy to raczej nie zmieni, ale działasz dobrze na morale.
    Mimo że jestem agnostykiem, to do Jana Pawła II mam wielki szacunek, i boli mnie to co niektórzy robią z jego dziedzictwem.
    Pamiętam jak się zaplątałem na mszę i ksiądz w trakcie kazania bardzo pracowicie przerabiał słowa Karola Wojtyły – papież mówił językiem pojednania, a ten osobnik zmieniał to w słowa podziału. Myślałem że wejdę na ambonę i go rozszarpię.
    Ale najbardziej mnie rozwaliło jak papież wspomniał że lubił za młodu chodzić na kremówki – i nagle w każdym sklepie wysyp “papieskich kremówek”. Dziwne, tydzień wcześniej kupowałem te ciastka i nazywały się wtedy inaczej. Mnie by było wstyd stosować taki chwyt marketingowy.

  • malta79

    Średniowiecze ;/. Kult świętych to nic innego, niż zakamuflowany politeizm.

  • sasskhaya

    1. Jest dla mnie jak najbardziej zrozumiałe, że ludzie mają strefę duchową. Pochwalam manie strefy duchowej.
    2. Tak, jak ciężarna aktorka chce pojechać do Rzymu to niech jedzie, bo jej sprawa. Ja jednak odradzam.
    3. Bo może poronić. “ojej bo może poronić” – jak możesz z taką kpiną pisać o tym, że się dziecko może poronić :<
    4. Nie popieram aborcji. "Miłość i współczucie dla wszystkich stworzeń" jak to powiedział Budda kiedyś podobno, a płód to też tworzenie, tylko,że mniejsze.
    5. Popieram modlitwę, jednak uważam, że każda modlitwa jest tak samo wartościowa i nie trzeba od razu pakować się do Rzymu narażając Bogu ducha winny płód.
    6. Dziękuję za współczucie, miłość i współczucie dla wszystkich stworzeń zawsze i wszędzie, ja też jestem stworzeniem.

  • Eremita

    To że niektórzy wierzą w relikwie nie jest niczym złym. Ale nie należy wtedy utrzymywać że jest się katolikiem.
    W Polsce jest bardzo wielu neopogan, którym wydaje się że są katolikami, bo nie znają dogmatów.

  • dżony

    Jakby nie patrzeć godzina tygodniowo+1zł na tackę jest o wiele tańsza niż prywatny psychoterapeuta!
    Oczywiście jeśli ktoś się postara i jakoś zignoruje wypociny wielce mądrych teologów na temat tego, co w Piśmie kiedyś ktoś napisał. Albo będzie na tyle leniwy, by w nie wierzyć dla świętego spokoju. Bo mnie osobiście się to nie udaje i niestety religia raczej na mózg szkodzi, niż pomaga mi w życiu.

  • sasskhaya

    Ja na przykład nie znam nauk papieża, jakoś został mi chyba zakamuflowany uraz do niego z dzieciństwa (jak go widziałam w TV zawsze był to dla mnie staruszek, który strasznie sepleni i ja nic słów nie rozumiem, a ludzie na placu Św Piotra udają, że rozumieją, bo przecież nie mogą rozumieć, skoro ja nie rozumiem). Któregoś dnia pewnie się przemogę, choć mam duży uraz do treści katolickich z wielu względów.

    Polecam jednak fajny eksperyment – pytać fanów papieża czemu był Wielkim Człowiekiem. Czasem dostaje się odpowiedzi na poziomie “matura to bzdura”, typu “bo jeździł do młodzieży i lubił kremówki”. Po usłyszeniu takiej odpowiedzi możesz chwilę się pośmiać a potem płakać w kącie przez resztę dnia na przykład.

  • Eremita

    Ja na szczęście wykształciłem odporność, i jak słyszę takie rzeczy to raczej się śmieję niż płaczę.

  • sasskhaya

    Jak masz odporność to może by tak książka pt “Młodzież i niezrozumienie fenomenu JP2”? Jak będzie mieć JP2 w tytule to na pewno się sprzeda. Napiszesz na tylnej okładce, że katharsis gwarantowany.

  • Eremita

    E, takiej potrzeby nie mam. Na razie nawracam na małą skalę. Udało mi się np. osiągnąć akceptację Babci: Mimo że ona chodzi do kościoła co najmniej 7 razy w tygodniu, i modli się do “Bozi” trzy razy dziennie, to jednak zgadzamy się w większości ważnych kwestii. Jak np. kwestia modlitwy.
    Modlitwa to jest rozmowa z Bogiem czy jakkolwiek nazwać siłę wyższą. Może być z Superego.
    Pacierz też jest nieraz przydatny, bo np. pomaga w skupieniu. Ale nie należy mylić tych dwóch pojęć.
    I przede wszystkim w kolejne pokolenie inwestuję.

  • sasskhaya

    Pacierz to taka niemalże mantra medytacyjna 😀

  • Eremita

    Ja tak właśnie go wykorzystuję! 🙂

  • sasskhaya

    Ja się dopiero wkminiam w te medytacyjne sprawy #szukamdrogi #mantryteż

  • mmagdalena

    kult relikwii leży u zarania chrześcijaństwa ponieważ już w I w. ludzie ginęli (i często w bardzo okrutny sposób) za wiarę właśnie w Chrystusa. Szczątki owych świętych składano w katakumbach, a tam właśnie wierni gromadzili się na Eucharystii. Obchodzono też nagminnie rocznice śmierci ( a tak naprawdę narodzi dla nieba) tychże męczenników. Dlaczego więc dziwnym wydaje się, że (zwłaszcza gdy nadeszły spokojniejsze czasy) pątnicy z chęcią szli do miejsc pochówku osób, które wiernie szły za Jezusem krok w krok, nawet w ogromne cierpienie, oddały dla Niego i za to czego uczył życie? Co w tym dziwnego, że tam szukają pokrzepienia dla wiary i chcą się jej uczyć od tych, którzy na serio zrozumieli słowa Jezusa? W Apokalipsie jest fragment, który mówi o ludziach zabitych dla Słowa Bożego i dla dania świadectwa, którzy będą umieszczeni pod ołtarzem – relikwie zaczęto wmurowywać w ołtarze, więc relikwia staje się ołtarzem samego Boga. Widać jak pierwsi chrześcijanie szukali Boga (a nie superbohaterów) w świadectwach świętych i ich relikwiach.

    To jest baardzo łatwo powiedzieć “bądź wola Twoja”, nie moja. Jednak obowiązkiem chrześcijanina (katolika też;) ćwiczyć w sobie taką postawę i modlić się o nią. Jednak niech się nie zdaje nikomu, że może Panu Bogu zamydlić oczy pobożnymi, czy świętymi słowami (choćby i pochodziły z Pisma Świętego). On wie wszystko, więc na modlitwie nie ma sensu udawać świętszych niż się jest w istocie. Szczerość to podstawa każdego związku, a jeśli mam wrażenie, że do zbawienia jest mi (tzn. nie mi osobiście, ale może komuś) potrzebna żona z dużym biustem to mam prawo szczerze o tym Bogu powiedzieć, równocześnie licząc się z tym, że On da mi szansę na zweryfikowanie poglądów:) A co do niezmienności woli Boga masz rację, jest doskonała, a więc nie może się mylić i zmieniać zdania;)

    Skoro Bóg jest doskonały to i najlepszy. Skoro coś stworzył (modlitwa, a może lepiej powiedzieć człowieka z pragnieniem modlitwy) to nie może to być złe. Byłoby to wbrew logice.

    Kult świętych – wierzymy, że dany człowiek ogląda Boga twarzą w twarz (takie orzeczenie o czyjejś świętości nie jest potrzebne Panu Bogu, czy nawet św. Piotrowi od kluczy, tylko nam na ziemi) czemu nie możemy go prosić, by i za nas się pomodlił? Prosimy o modlitwę bliźnich (no, ok, może tylko ja proszę;) prośmy też o nią, bliźnich, którzy są dwa kroki przed nami;) ot, i cała filozofia.

    Bardzo mi się podoba, że mówisz o nietraktowaniu Boga jak studni życzeń, bardzo to sensowne. Kto z nas chciałby budować relację, gdzie jest permanentnie wykorzystywany i gdzie zwracają się do nas tylko po pieniądze, podwiezienie, napisanie pracy, pomoc w czymś tam:)

  • sasskhaya

    Może Ty mi odpowiesz, bo nikt nie umie – podobno jestem katoliczką dożywotnio, bo mam chrzest i z tego się nie da wypisać, a z drugiej słyszę, że nie jestem katoliczką, bo nie mam wiary w dogmaty. To jestem czy nie jestem, a może jednocześnie jestem i nie jestem @_@?

  • Eremita

    Ja się niesamowicie przybliżam do zen, kiedy jestem w lesie.
    Ujmę to tak: Nie cierpię psów, nie znoszę. Wracałem ostatnio z lasu i durny pies sąsiada znowu mnie obszczekiwał. A ja czułem do niego miłość. 😎 Jeśli jeszcze nie znalazłaś swojego źródła energii duchowej, to może wcześniej czy później na nie wpadniesz.
    Offtopując: Mam u siebie w województwie duży rezerwat, do którego są dość drogie bilety wstępu. Ale “Osoby podążające na miejsce kultu religijnego są zwolnione z opłaty.” I tak mnie ciągle kusi żeby wbić klin w ten przepis. Dla mnie cały las jest miejscem kultu religijnego, piszę zupełnie poważnie. Wiem że chodzi im o miejsce katolickiego kultu, ale niech to napiszą jawnie.

  • evilmg

    Eee tam. Można przywyknąć, że są ludzie, których głębia intelektualna sięga mniej więcej poziomu tej kałuży, którą widzę za oknem (tej w której wróble się kąpią). Taki osobnik to zazwyczaj stworzenie niezmiernie agresywne i jeśli napotka coś czego nie rozumie to usiłuje to ośmieszyć i obrazić tych, którzy z owym “cosiem” mają wspólnego. Gdyby takiemu Olkowi dać realną władzę do łapy to kazałby wysadzać pomniki związane w religiami, coś jak talibowie niszczący unikatowe posągi buddy. To taki nowoczesny ateista-fanatyk.

    Najgorsze jest jednak to, że przykula się taki do każdego tekstu związanego z religią, wyłapie jedynie to co mu się z jego ograniczonym światopoglądem zgadza i napisze przepełniony jadem komentarz by spełnić swoją misję nawracania na ateizm.

  • mmagdalena

    a to nie o protestantów Ci chodzi?

  • sasskhaya

    No tak to niektórzy mają, że do Boga tylko jak coś chcą 😀 W katolicyzmie niektórzy nazywają to “bezwarunkową miłością” 🙂

    Czemu nie możecie się prosić do świętego, aby się za Was pomodlił? Bo Jezus powiedział, że jest jedynym łącznikiem z Bogiem, jak sądzę i jedyną do niego drogą. Po co się modlić do świętego skoro możesz do Jezusa albo do Boga?

    Modlitwa oczywiście może być zła i oddalać od Boga. Przykład: “Boże, niech sąsiadowi dom spłonie, amen”. Poza tym czy Bóg nie jest “stworzycielem wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych”, więc zła też?

    Początek kultu relikwii jak go opisujesz ma może i pewien sens, ale został on tak szkaradnie wypaczony z czasem, że dużo bulu i zero nadzieji. We wpisie odnoszę się do obecnego stanu rzeczy i postrzegania przez wielu katolików – “wytarzam się w gwoździach z krzyża to stanie się cud i mi choroba przejdzie” – ma przejść do przejdzie, z gwoźdźmi czy bez.

  • mmagdalena

    a mogę ja powiedzieć? chrztu się zmazać, ani cofnąć nie da, ale da się nie realizować w życiu “bycia chrześcijaninem”, do którego bycia chrzest uprawnia, że się wyrażę kolokwialnie

  • sasskhaya

    No rozkminiam teraz mistycyzm ogólnie. Póki co jestem nadal na fazie szukania dziur i nielogizmów w teorii (od kilku miesięcy i póki co nie znalazłam :D).

  • sasskhaya

    To mi z jakiegoś powodu przypomina anegdotę jakiegoś gościa, który dał do chrztu trzylatkę. I tam nad nią ksiądz odprawia rytuał i w końcu mówi coś w stylu, że młoda jest dzieckiem bożym, a ona mu na to “what the hell is god” : D

  • Łukasz Szmigiel

    Pamiętaj ślimaku, że jako niewierzącej niewolno Ci się wypowiadać.

    Ni masz boha w sersu to nie wiesz noooo 🙂 To jest grubsza sprawa przeca, nie do ogarnięcia umysłem 😀 Tutaj logika formalna i fizyka miewają humory i czasami nie działają podręcznikowo 😉 Ot, taka losowość co by życie zbyt proste nie było.

  • Eremita

    To już kwestia nazewnictwa. “Protestanci” to zbiorowe określenie na wiele różnych religii z których większości dobrze nie znam, pewnie jest wśród nich jakiś odłam który pasuje do opisu.
    Za to o poganach trochę pamiętam ze szkoły i widzę wyraźne podobieństwa – stąd jest to dla mnie neopogaństwo.

  • Eremita

    Dla mnie nie jesteś. To kwestia definicji. Nie wiem jaka jest oficjalna.
    Nigdy nie uznam że można zostać członkiem jakiejś wiary bez swojej zgody. Dość trudno wypytać niemowlę o zdanie, tak więc nie uznaję chrztu w takim wieku za wiążący w żaden sposób.
    On a sidenote: http://theoatmeal.com/comics/religion
    (Dla nieogarniętych: Tekst pod tym linkiem również jest satyrą. Polecam dokształcić się na temat tego gatunku.)

  • Eremita

    O, to by miało sens. Jeśli chrzest umożliwia zostanie chrześcijaninem ale do tego nie zobowiązuje, to rozwiązałoby to jedną z kwestii które mnie w katolicyzmie rażą. Dzięki za poddanie tej myśli.

  • Eremita

    Przypomina mi to bardzo opis chrztu Sol z Sagi o Ludziach Lodu. 🙂

  • sasskhaya

    A jeśli ktoś wierzy w Jezusa, to nie jest chrześcijaninem jeśli nie ma chrztu :x?

  • mmagdalena

    dobry przykład złej modlitwy:D (czyli w sumie nie modlitwy;): “niech dom sąsiadów spłonie” 😀 widzę, że lekcje religii nie poszły na marne, tak właśnie, Bóg jest stworzycielem wszystkiego, stworzył również wolną wolę. I z tej wolnej woli, którą już rządził anioł zrodziła się pycha (no bo kto to widział czcić Boga jak Boga skoro ja jestem aniołem prawie idealnym, sobie wolę oddawać cześć) więc Pan Bóg uczynił zadość życzeniu buntownika, dał mu miejsce gdzie może się rządzić (ale tylko do czasu), które my nazywamy piekłem i wcale go nie zmuszał do kochania, jednak pozwolił ponieść konsekwencje jego czynów. Ze złego drzewa nie bedzie dobrych owoców, więc grzech stał się jego znakiem firmowym, a po co cierpieć samemu skoro można w to wciągnąć jeszcze człowieka i całą ziemię. Bóg nie stworzył zła, jednak je dopuszcza (ale tylko do czasu).
    Jasne, w każdej grupie ludzi znajdą się tacy co to nie rozumiejo, albo co gorsza próbują coś ugrać czyimś kosztem (kupiłabyś szczebel z drabiny ukazanej we śnie Jakubowi, albo pot św. Jerzego, który spadł z jego skroni podczas walki ze smokiem, tanio, tanio):) nawet wsród Apostołow 7% zawiodło;)
    Jezus jest jedynym takim łącznikiem z Ojcem, bo jest Jego Synem, nie ma takiego drugiego. A żaden poważny katolik nie traktuje świetego jak Boga. Niech się modli za nas jak najwięcej ludzi, tych świętych też, bo my potzrebujemy modlitwy, nie Pan Bóg.

  • Eremita

    Chrześcijaninem – bez problemu. Jak dla mnie, nie wiem kto oficjalnie o tym decyduje.
    Za to katolikiem – nie.

    *Warto jednak pamiętać że samo określenie “chrześcijanin” pochodzi od słowa “chrzest”.

  • mmagdalena

    ale to protestanci (rozumiem przez to wyznania jakie powstały w dobie reformacji) odrzucają kult relikwii, a nie katolicy. a będąc ochrzczonym nie da się być poganinem:) można być ignorantem, albo heretykiem, ale poganinem już nie:))

  • sasskhaya

    Jeśli stworzył WSZYSTKIE rzeczy widzialne i niewidzialne, a jest zło, to znaczy, że zło też. Jeśli zła nie to zmieńcie tak w KK słowa tej modlitwy na “wierzę w Boga stworzyciela wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych, oprócz tych złych” :/

    Coraz częściej słyszę od katolików, którzy nie uważają się za niepoważnych, że modlą się DO papieża. Nie o wstawiennictwo, lecz DO niego. Słabe, prawda?

    Nie ogarniam też konceptu modlitwy “za kogoś”. Co to daje?

  • mmagdalena

    chrześcijanin pochodzi od słowa Chrystus, pierwszych wyznawców Chrystusa tak nazywano, nie pytano czy już są ochrzczeni, czy dopiero się do tego szykują. Z poganina stajemy się chrześcijaninem w momencie chrztu. Potwierdzeniem dojrzałości chrześcijańskiej, swoją decyzją decydujemy się na przyjęcie sakramentu bierzmowania.

  • Eremita

    Jak wspomniałem, według mnie chrzest nic nie definiuje, tylko poglądy i postępowanie. Tak więc można być poganinem nawet po dziesięciu chrztach.

    Hmm, muszę się dokształcić. Nie pamiętam dobrze jaki jest stosunek katolicyzmu do religii. Wydaje mi się że aktualnie jest to milczące przyzwolenie, ale mogę się mylić. Nic sensownego tutaj nie dodam, póki co.

  • Eremita

    Ludzie są ogólnie dość zagubieni na tym padole egzystencji.
    Całkiem możliwe że modlitwy “o coś” i “za kogoś” jak najbardziej mają sens i efekty.
    Dla mnie trudne do zrozumienia jest tylko gdy ktoś wierzy w jedno, ale twierdzi że w co innego. Lub gdy wierzy w rzeczy sprzeczne.

    Modlenie się DO różnych świętych to stara sprawa. Jak wspomniał wyżej malta79 jest to najzwyklejszy politeizm.
    Który, znowuż, nie jest niczym złym. Jest tylko trochę smutne gdy ktoś uparcie twierdzi że to katolicyzm. Ale to już zwykłe niedobory edukacji. Zwykła rzecz w naszym systemie.

  • mmagdalena

    no moment, jeśli wymyślę lek na raka, a ktoś użyje tego jako bomby biologicznej jakiś sąd powinien mnie za to skazać za nieumyślne spowodowanie światowej tragedii? nie no, sama pomyśl jaki byłby sens posiadania wolnej woli gdyby mogła wybierać tylko dobro? czyli gdyby tylko mogła się zgadzać z wolą Bożą? byłaby wolna? powiem więcej, nawet odrzucając wolę Boga, rzeczony Lucyfer miał szansę zmienić zdanie, ale do ostatniej chwili zdania nie zmienił. i klamka zapadła. my też mamy szansę się nawrócić zawsze, w każdej chwili i iść do nieba (patrz: tzw. Dobry Łotr ukrzyżowany obok Chrystusa), naszą klamką jest moment śmierci, potem już się nie da zmienić zdania:)

    Mnie tez irytują takie skróty myślowe.. ale może ktoś się modli DO papieża O wstawiennictwo;) jak z tym palcem pokazującym księżyc – problem się zacznie jak skupimy sie n palcu, a nie na tym, co wskazuje – tu się z Tobą zgadzam.
    “Szatan jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć” może ta modlitwa ma mu pokrzyżować nieco plany? Pomóc komuś otworzyć się na Pana Boga bardziej i bardziej? modlitwa to zawsze nawiązanie dialogu z Bogiem, jeśli mamy dodatkowy powód (jakim jest modlitwa za kogoś) by z Nim pogadać to czemu nie?

  • wiwi

    4. Serio? Szacun:)
    5. W którym miesiącu jest aktorka? Jeśli w trzecim trymestrze, rzeczywiście wyjazd na kanonizację mogłaby sobie darować, chociaż to jej sprawa, moje koleżanki z wielkim brzuchem jeździły zwiedzać Amerykę Południową. Dzieci zdrowe, na szczęście. Jeśli to początek, bez przesady. Ciąża to nie choroba 🙂

  • Eremita

    Dobrze zrozumiałem że nowo narodzone dziecko jest poganinem? Brzmi ciekawie. 🙂

  • Eremita

    Ciekawe, nic o mistycyzmie nie wiem. Może nieświadomie jestem mistykiem? Mam się zdać na pastwę googli czy możesz mi polecić jakąś lekturę?

  • mmagdalena

    chrzest jako sakrament zmywa i gładzi grzech pierworodny. mając na uwadze, że mamy sferę duchową, o którą dbamy nie można powiedzieć, że chrzest nic nie daje. co wiecej ochrzczonym będąc w imię Trójcy Świętej jestem ochrzczona tak w katolicyzmie jak i w prawosławiu, jaki i w protestantyzmie, wszyscy są co do tego zgodni i taki jest sens chrztu. A politeizm to wiara w wielu bogów, w kulcie relikwii nikt nie traktuje świętego jak boga i nie oddaje mu takiej czci jaką oddaje Bogu. Napisałam już o tym w którymś komentarzu, Nawet wiary w Trójcę Święta nie można nazwać politeizmem jak chcieliby np. Muzułmanie i inni:)

  • mmagdalena

    owszem:) a wydawałoby się, że to słowo odeszło juz do lamusa:)

  • Eremita

    Nikt? Możesz co najwyżej powiedzieć że _nie_znasz_ nikogo kto by oddawał świętym taką cześć jak Bogu. Ja znam kilka osób które oddają nawet większą.

  • Eremita

    For whom it might concern: Disqus namieszał trochę w kolejności komentarzy. Jeśli wydaje wam się że jakaś odpowiedź jest z dupy to prawdopodobnie powinna się wyświetlać w innym miejscu.

  • sasskhaya

    Koleżanki, jak sądzę, były młodsze niż 40 lat?
    Ciąża to nie choroba, ale w tym wieku trzeba baaaaardzo uważać i lepiej nie ryzykować moim zdaniem. Wiadomo, że krzyżem się przed samolotem nie położę płacząc “nie leć”, bo naprawdę jej sprawa 😉

  • sasskhaya

    http://www.youtube.com/watch?v=aXuTt7c3Jkg ten film polecam, na początku te fraktale mnie trochę irytowały, ale robi się magicznie 🙂

  • Eremita

    Bez porównania wolę czytadła, ale dzięki. Się ściąga.

  • mmagdalena

    no ok, mówię, że nie znam nikogo kto by oddawał boską cześć relikwiom. i chyba wiem o co Ci chodzi z tym politeizmem. Katolik wierzy w jednego Boga i nie może oddawać boskiej czci nikomu, ani niczemu. Jednakowoż w katolickim ujęciu relikwie nie są ważniejsze od Boga, ani święci nie są ważniejsi – to określenie na ludzi zbawionych, w ogóle w katolicyzmie nic nie jest ważniejsze od Boga:)

  • sasskhaya

    No tu rozmawiamy o wypaczeniach idei 😀

  • Eremita

    Dokładnie tak! Dlatego trochę mnie drażnią te osoby. Nie mówię że to co robią jest złe lub niesłuszne – skąd miałbym wiedzieć takie rzeczy? Tylko niech tego nie nazywają katolicyzmem, bo to prowadzi do pomyłek.

    True Sasskhaya, byłaś szybsza. O to mi chodzi.

    Ja akurat uważam, że wiele złych rzeczy bierze się z nieporozumień. Nie należy nazywać pomarańczy bananami, mimo że oba te owoce są smaczne.

  • mmagdalena

    a jak już sobie tak gwarzymy o niebezpieczeństwach czekających na Dziecko Pani Aktorki porównywalnie duze, jeśli nie większe, jest ryzyko ciężkich powikłań po szczepionkach, które zaaplikują jej dziecku w pierwszej dobie życia i przez kolejne 9 mcy wg obowiązkowego kalendarza szczepień

  • sasskhaya

    Problem się zaczyna całkiem, kiedy jedni i drudzy katolicy są w konflikcie odnośnie tego kto tu jest jedynie słusznie najbardziej katolicki np. fronda katolicka, papież Franciszek też katolicki 😀

  • sasskhaya

    Pani, czo tu teraz z tymi dzieciakami robić – powietrze strute, woda struta, żarełko strute, dziwne, że te dzieci nadal się rodzą mając wszystko +/- na swoim miejscu.

  • Eremita

    Z tego co mi wiadomo katolicyzm jest ściśle hierarchiczny, i łatwo rozstrzygnąć kto ma rację. 🙂 Wśród śmiertelników papież jest na szczycie tej piramidy, i ma w pewnych sytuacjach prymat nieomylności.

  • mmagdalena

    noł łej, uało nam się osiągnąć konsensus? 😀 katolicyzm nie jest taki zły jak go malują? złe są wypaczenia, ktorych nie należy propagować, a z miłością napominać? katolicyzm w wydaniu Jezusowym przetrwał po dziś dzień w swej istocie niezmieniony i są ludzie, którzy o tym wiedzą i starają się to popularyzować? hehe, wiedziałam, że nie:)

  • sasskhaya

    A jak papież mówi w jakiejś kwestii odwrotnie niż inny papież, to który był nieomylniejszy?

  • sasskhaya

    No dla mnie dużo rzeczy w chrześcijaństwie jest spoko bardzo i tru, ale wiele rzeczy jest też imo bessęsu. Lekko mówiąc. Np. zmuszanie dzieci do wiary :< ("Każdy tak robi" to zły argument.)

  • Eremita

    Chyba patrzy się na timestamp.

  • mmagdalena

    właśnie, właśnie!

  • Eremita

    Chyba patrzy się na timestamp.
    Ale pytanie jest niegłupie.

  • Bilbin

    No i to rozumiem. Zgadzam się i w pełni podzielam te poglądy, które tu prezentujesz. Wszędzie tyle samo upierdliwych nawracających wszystkich na boga katolików, co upierdliwych, nawracających na brak boga ateistów. Ludzie litości, niektórzy chcą sobie spokojnie żyć, wierzyć w co wierzą, nikomu tego nie narzucać i nie chcą by ktoś im coś narzucał. W kwestii innych wypowiedzi, to że ktoś uważa wiarę za głupotę, to jego sprawa. Ktoś inny ma prawo trwonić czas na tą “głupotę” i to też jego sprawa. Sam jestem niewierzący, ale wierzący mi nie przeszkadzają tak długo jak długo nie próbują być napastliwi w sprawie boga itd. Niewierzący po prawdzie zwykle wkurzają mnie bardziej, gdyż do swojego nawracania często dodają zbędą nienawiść, nie wiem po co to. Do tego nie pije alkoholu, ale nie wmawiam wszystkim którzy od czasu do czasu strzelą piwko albo coś by przestali to robić i marnować czas na głupoty. To ich sprawa i tyle. Także dołączam się do Sherly, tyle, że od siebie dodam aspekt bardziej globalny: Poluzujcie wszyscy kucyki.

  • sasskhaya

    No właśnie ważniejsze jest to co powiedział najpierwszy, bo jest czasowo najbliżej prawdy, zanim ta zdołała się spaczyć, czy ważniejsze ten, co obecny, bo najaktualniejszą wiedzę? Ciężka sprawa.

  • sasskhaya

    Duży problem jest w tym, że jedni chcą koniecznie pomóc drugim, bo ODKRYLI PRAWDĘ i muszą ją przekazać (jest to forma krzywego altruizmu). Chodzi też o dzieci: “sam se wierz w zabobony, ale po cholerę wciskasz to biednemu dziecku” i “sam se idź do piekła, ale czemu wmawiasz swojemu dziecku, że Jezusa nie ma i ono przez ciebie też pójdzie do piekła”.

  • Eremita

    Według mnie rozsądnie jest tak: Jak najbardziej papież może się pomylić, a “prymat nieomylności” znaczy tyle że nikt nie może się z nim kłócić bo każdy ma niższą od niego pozycję.
    Chyba że następny papież, tutaj jest luzik, i jak najbardziej może zmienić stanowisko poprzednika.

    “Czasowo najbliżej” – to mogło mieć znaczenie na samym początku, gdy od nauk Jezusa dzieliły ludzi jedno dwa pokolenia. Po tysiącu lat, pięćset lat w jedną lub drugą stronę niewiele zmienia.

  • mmagdalena

    papież jest nieomylny w nauczaniu dotyczącym wiary i moralności, w to, co mówi o fizyce kwantowej można nie wierzyć na słowo 🙂 a w tych kwestiach raczej nic się nie zmieniło od czasów założyciela, czyli Chrystusa, więc nie ma w tym nauczaniu sprzeczności. a to czy ziemia jest płaska i czy krąży wokół słońca czy nie, na szczęście nie jest prawdą wiary:)

    na katolickim rodzicu ciąży odpowiedzialność wychowania dziecka w wierze i z tego będzie odpowiadał przed Bogiem, i nie ma to być smutna parodia raz w tygodniu, czy od święta, ale życie Bogiem na co dzień i od święta. ma obowiązek ochrzcić dziecko (jeśli o to chodzi z tym zmuszaniem) i zadbać, by dojrzał w wierze na tyle, aby świadomie przyjąć sakrament bierzmowania ( i wszystkie inne). bo np. jeśli dziecko umrze bez chrztu, to rodzic za to odpowie przed Bogiem

  • sasskhaya

    To jest POTWORNE właśnie. Kiedyś najpierw trzeba było wierzyć żeby się ochrzcić, a teraz człowieka na siłę zapisują.

  • sasskhaya

    Napisz jak wrażenia po filmie, może na priva już ^^

  • mmagdalena

    no coś Ty, cudowne to jest:) Dziecko na którym nie ciąży żaden grzech, ani pierworodny, ani uczynkowy, święte jak nie wiem co:) a jak coś, idzie prosto do nieba, piękna perspektywa. Z tego co zrozumiałam jesteś ochrzczona, ale z KK Ci nie po drodze, czy to oznacza, że musisz codziennie zawiązywać opaski na czole, by zakryć znak krzyża jaki wypalił na Twoim czole olej krzyżma i woda święcona.. umówmy się, fakt ochrzczenia nie wplywa na jakość życia kogoś, kto odrzuca Boga tudzież Kościół (co na jedno wychodzi) w codziennym zyciu.. może powoduje jakieś, większe niż normalne. poruszenia sumienia, ale jaki racjonalista by się tym przejmował:)

  • sasskhaya

    No mi się na przykład bardzo podobała fanatycznie katolicka babka, która zabiła swoje małe ochrzczone dzieci, żeby mieć pewność, że pójdą do nieba – poświęciła własne zbawienie dla ich zbawienia! Czy może być piękniejszy przykład matczynej miłości? Niestety sąd nie zrozumiał 🙁

    Jestem przeciwna robieniu komukolwiek “niezmywalnego piętna” czegokolwiek bez jego wiedzy i zgody.

  • mmagdalena

    fanatyk postępuje tak jak w jego mniemaniu postępowałby Bóg gdyby znał wszystkie aspekty sprawy.. nie sprowadzajmy tej kwestii do absurdu. po piąte: nie zabijaj. Boże prawo nie stoi w opozycji do prawa naturalnego, a człowiek normalny, wierzący, czy nie ma ciary jak słyszy o czymś takim. takie rzeczy trzeba leczyć. a to, że ktoś się tłumaczy wiarą, to nie znaczy, że ma rację, bo Jezus nigdzie nie mówi o tym, by chrzcić i zabijać, prawda? tak w praktyce wygląda zabranie człowiekowi wolne woli, zabronić popełnić grzech.

    Jeśli nie wierzysz w Boga, nie ubyło Cię od polania wodą, i nie ma to fizycznych skutkow w Twoim ciele. Jesli chcesz wyznawać inna religię chrzest też w niczym nie przeszkadza,.. więc co? nie, bo nie?

  • sasskhaya

    Ok, a jakbyś się dowiedziała, że jak byłaś niemowlęciem rodzice skropili Cię krwią koziołka i poświęcili szatanowi / wróżce zębuszce / Thorowi to też spoko, bo nie masz fizycznych skutków na ciele i wolność religijna? Dla niektórych ludzi to jest zajebisty dyskomfort duchowy.

  • Ania

    NO – NIE WSZYSTKO.

    Argentyna: “There were children born with more than five fingers and deformed kidneys. They were also born with no anus and no skull bone or jawbone. More number of parents started developing cancer, she said. When Ms Gatica had a fourth child, a daughter; the infant died of kidney failure only after three days.” (powód toksyna BT zawarta w Roundupie i jemu podobnych)

    Całość artykułu: http://au.ibtimes.com/articles/521710/20131113/argentina-pesticide-birth-defect-cancer-monsanto.htm#.U1wNDFeLXBI

    Nawet jesli GMO samo w sobie byloby dobre, jest jedna prosta zasada: jeśli kupujesz od koncernu ziarna GMO, MUSISZ PODPISAĆ Z NIMI umowę, że będziesz używał Roundupu (zawiera toksynę BT) – obie rzeczy produkuje jedna firma….

    zatem: nie ma GMO bez toksyny BT.

  • Eremita

    A pod wpisem o religii:
    http://snag.gy/8oVx6.jpg
    Przypadek?

  • mmagdalena

    no poświęcenie szatanowi nie obyłoby się zapewne bez skutków fizycznych niestety, zwłaszcza jeśli rodzice tkwiliby na serio w okultyzmie (jakieś zdolności paranormalne, jasnowidzenie etc. na początku fajne, potem coraz bardziej zniewalające) polecam w tym temacie np książkę RoseMary (Polka) “nie krocz za mną”, która opowiada swoją historię życia, a jej rodzina od pokoleń tkwiła w magii czarnej i białej, a co do wróżki czy innych bóstw nie przeszkadzałoby mi to, tylko chciałabym o tym wiedzieć, by móc prawidlowo rozpoznać ewentualne skutki duchowe. a chrzest nie niesie z sobą ŻADNYCH negatywnych konsekwencji, daje wolność, wyrywa z rąk diabła.. czemu to sprawia dyskomfort duchowy?

  • sasskhaya

    Ledwo urodzone niemowlę jest z automatu w rękach diabła @_@? Co za tym idzie jak umrze przy porodzie to idzie do piekła, tak? Oraz pytanie: czy ochrzczonym ludziom zdarza się opętanie? Jeśli tak to coś z tym wyrywaniem z rąk diabła nie wychodzi, chyba że to ma skutek czasowy czy coś?

  • Nazwanazwienierówna

    W momencie jak autorka zaczęła się tym “update’em” tłumaczyć respekt spadł z 10/10 do 0/10.
    szkoda

  • sasskhaya

    Przepraszam :< Mi to zawsze tak zależy by dobrze zrozumiano mnie ;<

  • mmagdalena

    a tak chciałam poddramatyzować;p no grzech jest wymysłem diabła przecież, nie pozbywając się go zgadnij po której stronie barykady zostajesz? no właśnie, dzieci nieochrzczone.. chrzest wszczepia nas Chrystusa, który jak już ustaliliśmy jest bramą owiec. więc tu sprawa jest prosta. zostawiłabyś dziecko takie male w piekle z powodu winy rodzica? no ja też nie. ufam, że Bóg, który który nie tyle nas kocha, co JEST miłością też tego nie robi. pojęcie otchłani, w ktorej takie dzieci miałby przebywać (nie cierpią ale i nie są w pelni szczęśliwe) odeszło do lamusa. Benedykt XVI podpisał dokument “nadzieja zbawienia dzieci, które umierają bez chrztu” w którym mowa o tym, że dzieci takie dostępują zbawienia, są ku temu poważne podstawy teologiczne i liturgiczne, u podstaw legły: nauka o miłosierdziu Bożym, pośrednictwo Chrystusa a oraz fakt, że Jezus troską i miłością otaczał dzieci. jednak jest tu pewien haczyk: Pismo Święte wyraźnie mówi, że grzech przeciw Bożemu miłosierdziu (czyli grzeszę, bo Tatulek jest miłosierny, wiec i tak mi odpuści) jest grzechem przeciw Duchowi Świętem, a jako taki nie może być odpuszczony.. i tu ukłon w stronę rodziców, którzy nie chrzczą dzieci.

    owszem, zdazają się opętania po chrzcie, ponieważ to nie jest talizman,ani amulet, nie można o sakramentach mysleć magicznie. jeśli ktoś zaprasza do swojego życia diabła (bo musi mu człowiek otworzyć furtkę, świadomie lub nie, sam bez zgody nie wlizie) to musi się liczyć z tym, że stanie się zadość jego woli. diabłu może być nieco niewygodnie, ale jakoś to zniesie.. sakrament pokuty i pojednania bardzo sie w życiu przydaje:)

  • sasskhaya

    Czytałam ostatnio o nawróceniach satanistów, tacy to się jednak nagrzeszyli przeciw Duchowi, czy im zostaje odpuszczone?

  • Mateusz Podbielski

    Mejdo, najbliższe takie znajdziesz przy takim jednym mieście, Czarnobyl czy jakoś tak 😀

  • mmagdalena

    jeśli człowiek szuka pomocy u Boga na serio i się nawraca na serio i korzysta ważnie z sakramentu pokuty i dostaje rozgrzeszenie to ma grzechy odpuszczone. grzeszyć przeciw Duchowi Świętemu jest o tyle niebezpiecznie, że człowiek ściąga na siebie taki stan, że nie chce Bożego pocieszenia, nie chce się nawrócić, a Pan Bóg go na siłę nie zbawi przecież

  • sasskhaya

    To w końcu grzech przeciw Duchowi może być odpuszczony czy nie :< najpierw piszesz, że nie może być odpuszczony, potem, że może :<

  • mmagdalena

    toż chyba rozwinęłam myśl, że są niebezpieczne, bo są w stanie uwikłać człowieka, że ten odrzuca i odrzuca Bożą miłość i NIE CHCE już do Niego wracać.. nie podejmuje wysiłku spowiedzi etc. może za duży skrót myślowy, sorry. jednak jeśli umiera z tym grzechem to kaplica, w sensie piekło, nie ma szans na czyściec, czyli zbawienie. trwanie w rozpaczy np. i spowiadanie się i ciągłe trwanie w tej rozpaczy (pomijam depresje i in.) albo spowiedź nie ze wszystkiego, bo wierzę w Boże miłosierdzie, że i tak mi odpuści kiedyś bo kocha.. tak się nie da, te grzechy w takich razach nie zostają odpuszczone, rozumiesz? 6 ich jest z tego co pamiętam, pogugluj może, jak poczytasz jakiej natury dotyczą może lepiej zrozumiesz, bo tak teoretycznie to cięzko rozwazac.. od życia to trzeba przyłożyć:)

  • kanabla

    – majo prawo postrzegac jak sobie chco
    – majo prawo spedzac swoje plody chocby przy pomocy kanonizacji
    – slimaku tfuj trud zakonczon – stajesz sie zrzendom
    – gdzie sa cycki?

  • sasskhaya

    – to prawda, ale przykro
    – to też prawda, też przykro
    – podobno każdą kobietę to czeka przy menopauzie
    – cycki są w googlu i na klatach kobiet

  • kanabla

    jasne. wymawiaj sie spodnica

  • Eremita

    A ja nie wierzę w Boga który by małego dziecka nie wpuścił do nieba bo nie zostało ochrzczone. Pomysł na grzech pierworodny jest czołowym argumentem dla którego nie jestem katolikiem. W moim pojęciu nikt nie powinien cierpieć za nieswoje winy. To nie jest dla mnie sprawiedliwe.

    A ponieważ wierzę że Bóg faktycznie jest sprawiedliwy to uważam grzech pierworodny za zwyczajną bzdurę. Mój Bóg nie każe dzieci za błędy rodziców czy dalszych przodków.
    jeśli jakiś inny to robi to trudno to nazwać sprawiedliwym lub miłosiernym. Tak mi się wydaje.

  • mizore maria

    Kurde, katoliczką jestem ale bulwersu po przeczytaniu tego nie czuje. Coś jest ze mną nie tak?
    Co do relikwii się nie wypowiem, kiedyś wydawało mi się, że to pozostałość ze średniowiecznego kupowania odpustów, ale w sumie to nie wiem, nie wypowiem się, ktoś tam wcześniej coś mądrego o tym napisał.

    Co mnie osobiście wkurza, może kogoś jeszcze tutaj, wszystkich komentarzy nie czytałam, to ten cały medialny szum. Koncerty, występy, kremówki, książki, conietylko. Fakt, gorzej to wyglądało tuż po śmierci Jana Pawła II. Nagle każdy obowiązkowo musiał napisać książkę o nim, bo się sprzedawało (aż mi się “Gotuj z papieżem” Ćwieka przypomniało). Nie tylko książki ale tak mi utkwiło. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby wspomniana w tekście aktorka narażała swoje dziecko, żeby pokazać jaka jest religijna. Chyba już nie wierze w ludzi, źle bardzo :(.

  • Sanofi Aventis

    >spędzaj płody za pomocą kanonizacji – najbardziej wyrafinowana forma aborcji ever

  • Zdegustowany

    Owszem, ale tylko dla tych, którzy nienawidzą dla samej zasady. Dla osób, których inteligencja nie pozwala na zrozumienie środka stylistycznego jakim jest przerysowanie.
    Szkoda, że tacy też piszą komentarze pod pięknym postem.

  • Agnieszka Graś

    Nawet nie czytam komentarzy, bo wiem, że znajdę tam górę hejtów w stronę osób wierzących (to takie przewidywalne) i mi się podniesie ciśnienie, a idąc dalej znajdę wierzące osoby hejtujące tych niewierzących (jeśli jesteś wierzący i wyzywasz innych od tępych itp. to jak możesz nazywać siebie wierzącym? wszak religia nie pozwala na traktowanie ludzi w ten sposób) i podniesie mi się ciśnienie jeszcze bardziej.
    Jestem osobą wierzącą i praktykującą, ale nie czuję żalu, czy urazy w stosunku do full ateistów, poszukujących swojej wiary, agnostyków i innych. Wcale mnie nie dziwi, że coraz mniej ludzi ciągnie do kościoła, kościół sam sobie to robi. Od samego początku spierniczyli (krucjaty; gromadzenie bogactw; zatajanie faktów biblii, które nie pasowały do ich wizji, lub najzwyczajniej w świecie im przeszkadzały, bo ich nie rozumieli, czy coś), teraz też część z nich (bo znam kilku spoko, którzy nawet są otwarci na homoseksualizm i inne zjawiska, na które kościół rzuca pogardę) kontynuuje tworzenie fałszywego obrazu chrześcijaństwa (“wszyscy pójdziecie do piekła” i takie tam) chleją, jeżdżą po pijaku, kradną albo gwałcą, czasami wszystko na raz, lub jeszcze więcej. Religia nie jest po to, by straszyć ludzi, to nie jest tylko piekło i niebo, musisz się modlić klepiąc regułki, bo inaczej Bozia Cię nie będzie kochać, czy coś. Religia jest nadzieją dla ludzi, którzy czasami sobie nie radzą, jak każdy z nas, że jest coś potężniejszego niż my i nas wysłucha, ukoi ból, cofnie chorobę, pomoże na egzaminie or stuff i mimo, iż nie wiemy jak ten Savior wygląda, kim jest, czego tak naprawdę chce, to miło jest wierzyć, że ktoś zawsze się Tobą interesuje, trzyma pieczę nad Twym losem, że jakaś niewidzialna ręka pilnuje żebyś nie zrobił sobie kuku, a modlitwa jest tylko po to żeby nie zapominać, że ktoś właśnie na Ciebie patrzy z miłością i będzie przy Tobie (nie wierzę, że patrzy na wszystkich, którzy się masturbują, czy uprawiają seksy bez ślubu – no sorry, kto by chciał xD). Także tego, róbta co chceta, ale nie hejtujcie innych, że jest im lżej jak zrobią rundkę do kościoła, czy klepią różaniec, NIGDY NIE ZABIERAJ CZŁOWIEKOWI NADZIEI, BO MOŻE TO JEDYNE, CO MU ZOSTAŁO.
    Teraz możecie mnie hejtować :3
    P.S. Ślimaku, jeśli to przeczytasz w ogóle to z tym zębem może być tak, że ta czterdziestoletnia aktorka dorabia sobie jako dentysta? xD

  • adam

    Wyjdzie na to ze w obiegu bedzie tyle zebow, tyle wlosow, paznokci ze zbudowali by z tych relikwii szesnastu nowych papiezy. Jak zawsze, chołotka łyka papke papy już swietego. A jezus ukrzyzowany zostal na drzewie brzozowym… Pozdrawiam, bezdomny
    http://www.bezdomny.net

  • yzek

    Podoba mi się, jak proponujesz, aby bogaczka sobie dziesięciu świętych pielgrzymów wynajęła. Kto ciekawy ten wie, że tak właśnie robiono: książę, któremu ślub lub pokuta nakazywały pielgrzymkę, a nie chciało mu się trudzić, najmował sobie pobożnego pielgrzyma i pielgrzymował jego nogami, w tym czasie polująć, żrąc się z sąsiadami i obmacując dwórki.

    Tylko teraz pytanie: kto tu jest z “mroków średniowiecza”, Ty czy ta pani? I jeszcze ten wywód o strukturze Królestwa Niebieskiego: prawie to samo klarował jeden z bohaterów Sienkiewicza (nie pamiętam, czy Krzyżaków czy Trylogii), że Pan Jezus królem jest nad wszystkimi, a od pomniejszych spraw ma świętych.

    Macki opadają, ale teraz już dzięki update’owi wiemy: to sarkazm był, Ilona po prostu pisze żartobliwie, ironicznie, ze stosunkiem jakimś takim
    żartobliwym do tematu i do samego siebie, że ona w ten sposób pisze.

  • Zakochałem się w tym wpisie.
    Jedno mnie tylko irytuje – że to nie ja go napisałem.

    Pozdrawiam dziękczynnie z http://www.odwyk.com z ulgą, że i inni też otwarcie piętnują głupotę religijności, nie wrzucając jednocześnie do tego samego wora osobistego poszukiwania kogoś kto stworzył ten świat.

  • SknerusV

    Och, ktoś serio nie wyczuł sarkazmu? Wow! I’m not even mad that’s amazing! Nie wiem ile trzeba książek nie przeczytać, ile godzin spędzić przed telewizorem, jak niewyobrażalnie głupim, albo fanatycznym trzeba być by nie zauważyć w tym wpisie sarkazmu. Domyślam się, że bardzo dużo czasu i bardzo głupim i fanatycznym trzeba być. Gdybym nie miał internetu nie wiedziałbym nawet, że takie coś jest w ogóle możliwe. Wow!
    Świetny wpis, ale niesmak który pozostawił update pozostał :/

  • Brodzisław

    A co samochodem miała baba jechać? I pewnie zapięta w pasach przepisowo 50 km/h. No to by była dopiero pielgrzymka. W tempie pieszych pątników do Ziemi Św.

  • Alicja

    A nie pomyślałaś, że ona tam jedzie nie tylko po to, żeby się modlić o zdrowie dziecka, tylko żeby wziąć udział w wydarzeniu, które jest dla niej bardzo ważne 🙂 ?

  • Sniegu

    Sam tekst byłby spoko, ale w jednej kwestii zawiera poważny błąd – katolicyzm nie uznaje predestynacji, Bóg nie ma ustalonego planu dla nikogo w/g tej religii – tzn. ma generalny plan zbawienia ludzkości, ale ze względu na wolną wolę każdy człowiek sam decyduje, czy weźmie w nim udział. Cały żart poszedł się rypać ze względu na teologiczny szczegół 😛

  • sasskhaya

    Bóg ma generalny plan zbawienia ludzkości, ale rozumiem nie całej, bo przecież piekło. Czyli nie rozumiem, ma plan zbawienia niecałej ludzkości czy też ma plan zbawienia całej ludzkości, ale to nie wychodzi?
    Zawsze myslałam, że jest władcą absolutnym i nic tu się nie dzieje bez Jego wiedzy i zgody.

  • sasskhaya

    Pomyślałam.

  • nazwacośtamniepamiętam

    Pisz swoje i się nie przejmuj!

    Buziaków moc *:

  • Biblijnie

    To wszystko robi bycie fanatycznie ‘religijnym’. Z prawdziwą wiarą w Boga to nie ma nic wspólnego. Kojarzy mi się Jezus wyrzucający kupców ze świątyni, który powiedział, że Jego dom będzie nazwany domem modlitwy, a oni uczynili zeń jaskinię zbójców.
    Poza tym w Biblii jest napisane, że pośrednik między Bogiem a ludźmi jest jeden- człowiek- Jezus Chrystus. Poza tym jest też napisane, że jeden jest Ojciec- Bóg.
    Zbawienie jest z łaski, nie z uczynków i jeszcze wiele rzeczy jest w Biblii napisane, które są prawdą, jednakże mało znaną, bo katolicy, uważający się za chrześcijan, raczej Pisma Świętego nie czytają. A szkoda.

  • sasskhaya

    To na frondzie* kiedyś przeczytałam o takim pięknym terminie jak “współpraca z łaską” 😀

    *ćwicząc siłę charakteru umartwiałam się czytając komcie na frondzie

  • Epsilion

    Jako wierzący… całkowicie się z tobą zgadzam. Czasami mam wrażenie, że ludzie zapominają o wierze zastępując ją pseudokatolickąkomercją. Zdarzyło mi się pilnować z harcerzami relikwii bł. ks. Jana Bosko – gdybyście widzieli te babunie dopychające się do relikwii tylko by ich dotknąć i zyskać dodatkowe skille. Nawet w Biblii jest napisane, że jeśli chcesz się modlić, idź do domu, wycisz się i módl się w duchu a Ojciec cię wysłucha, ale niektórzy katolicy muszą stanąć w kościele w możliwie widocznym miejscu i modlić się nokautując ludzi wokół. Nic z nimi nie da się zrobić (to tak jak gimboateiści), trza okazać miłosierdzie i modlić się o siłę do nich.

  • Joker

    Brawa dla tej pani:)Tekscik zgrabnie obnazajacy absurdy tegoz arcywielkiego przekretu:)

  • Kecaj

    Jezu! Już się bałem, że masz dowody na nieistnienie Boga! Chwała Bogu, że to sarkazm. 😉

  • sasskhaya

    Nie wiem czemu niektórzy ludzie widzą ten wpis jako “Boga nie ma” i niektórzy jeszcze jako “obrażanie papieża” 😉

  • Sherly

    Nie o to chodzi. -.- Też nie jestem jakoś nie wiadomo jak wierząca, tekst Ślimaka mi się podobał, bo mówił o głupocie w religii bez obrażania samych wierzących. Chodzi po prostu o to, że ateiści często czują potrzebę ”oświecania” ludzkości i to dosyć irytujące. Dobra, masz swoją fizykę, logikę i to jest ok, inni mają religię i to daje im wewnętrzny spokój, też ok. Wypowiadanie się jest w porządku, dlaczego nie, tylko nie ”nawracanie” na swoją wiarę czy niewiarę. To jest cała tajemnica. ;] ( I ”nie wolno” pisze się oddzielnie. A jak tylko ci spację zjadło, to rozumiem.)

  • mmagdalena

    i słusznie nie wierzysz! ja też nie wierzę w takiego Boga, niżej jest kilka słów na temat właśnie dzieci nieochrzczonych i tego jak KK się na te sprawy zapatruje.

    Bóg kocha człowieka, którego z miłości i do miłości stworzył, nie zostawia więc go, by ten utonął w bagnie, w które sam bez pomocy wdepnął – mowa o grzechu pierworodnym, który był niczym innym jak próbą poprawienia sobie na własną rękę idealnego życia. Wiara musi dojrzewać wraz z rozumem człowieka i na pewnym etapie nie można operować pojęciami i wyobrażeniami zaczerpniętymi z podstawówki (kiedy ma się kilka lat są ok, kiedy kilkanaście zaczynają być niewystarczające). W Księdze Wyjścia jest mowa o tym, że Pan Bóg karze występek ojca do trzeciego i czwartego pokolenia (Wj 20,5; 34,7 zerknij też: Lb 14,18 i Pwt 5,9), jednak w tej samej Biblii jest też takie zdanie: “każdy umrze za swoje własne grzechy” (całe zdanie u Jr 31,29-30;podobnie Ez 18,3-4) jednak przy tym wszystkim nie odrzucajmy kontekstu i kolorytu kultury autorów ST, którzy początek każdego działania upatrywali w Bogu i stąd sformułowanie o karaniu przez Boga synów i wnuków. Niemniej jest to zapis tego, jak realnie działa grzech – nie tylko na mnie – grzesznika, ale również ma daleko idące skutki społeczne. jak kręgi na wodzie – kamień zatonął, a one jeszcze są widoczne i docierają dalej niż sam kamień, który je wywołał. im większy grzech, tym wieksze skutki. Trudno się zatem dziwić, że grzech pierwszych rodziców, przebywających w doskonałym świecie i patrzących Bogu w twarz miał skutki, które odbiły się na naturze całego stworzenia mającego wolną wolę? a mimo wszystko Bóg podarował ludziom swojego Syna, żeby nas odkupił, dał darmo sakramenty, byśmy bez zasług (bo nie dalibyśmy rady zasłużyć, choćby nie wiem co) byli zbawieni. co o tym sądzisz?:)

  • sasskhaya

    “dał darmo sakramenty” – żeby tak jeszcze księża te sakramenty darmo dawali… 😉
    Myślę, że odmówienie sobie w życiu wieeeeeelu fajnych rzeczy, bo prawie wszystko co fajne w tym życiu to grzech taki czy inny, to dość spora zasługa….

    Wgl czy wiesz, że są na sali samobójcy? I obiecują takiemu samobójcy “życie wieczne” jeśli będzie grzeczny, podczas gdy ten chce czegoś dokładnie odwrotnie innego ;p

  • mmagdalena

    jeśli mi by ktoś obiecał całą wieczność bycia nieszczęśliwą, też bym pogardziła;p zbawienie jako wieczna szczęśliwość do granic
    grzech z pozoru jest fajny, ale to tylko chwyt marketingowy;) życie nas uczy (a mamy już swoje lata obie;), że jeśli coś nie jest wymagające ma małą wartość.. znam fajne rzeczy w życiu, które nie są grzechem i napełniają je wartościową treścią, i jeszcze pomagają dotrzeć do nieba, niech wymienię choć kilka: seks, jedzenie pyszności, seks, pływanie, taniec, seks,czytanie ciekawych rzeczy, budowanie relacji z ludźmi, z Bogiem, seks :))

  • sasskhaya

    Jakby mi ktoś obiecał całą wieczność czegokolwiek to bym pogardziła. Straszna perspektywa żyć wiecznie w jakikolwiek sposób.

    Jedzenie pyszności może bardzo łatwo podejść pod GRZECH NIEUMIARKOWANIA. Seks w wydaniu katolickim to jakiś koszmar. Męczenie się z osobą, z którą nie można się rozstać, bo ślub kościelny – też koszmar. W chuj koszmarów, że tak powiem 😉 W ogóle może ktoś lubi rzeczy, które mają małą wartość ;p?

  • mmagdalena

    haha, trafiłaś w sedno! 🙂 wszystko co nieuporządkowane prowadzi do grzechu, czyli do tego, że człowiek nie czuje się szczęśliwy;p erudytką jesteś, wiem, bo lubię do chatki zaglądać, zajrzyj do filozofów – było wielu (nie tylko chrześcijańskich), którzy mówili, że nieuporządkowanie rozwala człowieka i niszczy go, hamuje rozwój – niezależnie od tego czy wierzysz w Boga, czy nie.

    na pewno jest mnóstwo ludzi, którzy lubią małowartościowe rzeczy, np. muzykę Justina Bibera;p, ale czy to powód do dumy? a tak serio, ważniejsze jak długo się lubi takie rzeczy? i czy da się żyć tylko półśrodkami, takimi substytutami? i jeszcze skoro odrzucamy perspektywę wieczności, a człowiek kończy się w chwili śmierci, czy jest sens żyć takim półgębkiem?

    nie wiem czy uprawiałaś seks w wydaniu katolickim, bo mnie się zdarza, i powiem, że koszmaru to nie przypomina – żadnych gum, piguł, plastrów, spiral i czego tam jeszcze.. i nigdzie nie jest napisane, że katolicka dziewica musi wyjść za jakiegoś troglodytę, żeby się z nim męczyć;p można sobie wybrać kogo się chce (o ile i on Ciebie chce;p), a jak się decyduje żyć z Tobą do śmierci to chyba cholernie chce, więc nie tylko przystojny, ale i dojrzaly:)

  • sasskhaya

    “nieuporządkowanie rozwala człowieka i niszczy go, hamuje rozwój” a może ktoś nie ma potrzeby ani chęci się rozwijać ;p? poza tym zauważ, że wielcy pisarze to bardzo często ćpuny i/lub alkoholicy, jak dla mnie to oni są całkiem elegancko rozwinięci w swojej dziedzinie. Chyba, że insynuujesz, że bez używek byliby jeszcze bardziej rozwinięci ;p

    To czy jest sens mieć życie małowartościowe – co kto lubi. Jego wybór moim zdaniem. Problem w tym, że wg kk za ten wybór czekają go ognie piekielne i robi się atmosfera jak w miażdżącej polskiej szkole – najgorsze co można zrobić to i popełniać błędy. A nie zgadzać się, np. z dogmatami? NOCHYBAKURWANIEMAOPCJI

    No nawet ci wspaniali faceci, których się hajta mogą w przyszłości popaść w alkoholizm / szaleństwo / cokolwiek. Tak, zaraz będą jakieś argumenty, że trzeba pomóc takiej osobie cośtam, ale wiedz, że niektórym pomóc się nie da. Choćby dlatego, że cośtam im się we łbie poprzestawia i oni nie chcą aby im pomóc.

    Co do kalendarzyka – koszmar. Jak Ci w smak kalendarzyk to spoko, rób jak uważasz, ale to wciąż dla tysięcy kobiet zajebisty koszmar ;p

  • KKK

    Sam fakt, że czułaś się zmuszona dopisać ten UPDATE odbiera mi wiarę w ludzi… Ale jak to stwierdzili mądrzejsi ode mnie, sarkazm nie jest dla każdego:)

  • sasskhaya

    I speak fluent sarcasm, what’s your superpower?

  • mmagdalena

    znam większe koszmary, powiem szczerze, niż metoda Rotzera..koszmarem bywają faceci, ktorzy traktują kobietę jak rzecz – dostęp przez 24h, bo jest guma, czy pigułka, a że głowa boli to wymówka i to jaka słaba – hormony bierzesz nic Cię nie ma boleć..można mnożyć przykłady w jedną i drugą str, chcę tylko powiedzieć, ze widzę po sobie jak wiele zyskałam odmawiając sobie co nieco i, ze tak też można i nie jest to tragedia.

    umówmy się, jeśli komuś wystarczy minimum życiowe to ani mu w glowie negować dogmaty, czy cokolwiek innego (więc ze zbawieniem nie powinno być problemu;p)

    nie da się pomóc komuś na siłę, jednak nie można sobie zastrzec, że będziemy kogoś kochać dopóki nie przytyje, nie wyłysieje, dopóki nie dostanie raka czy nie zapadnie w alkoholizm, lub chorobę psychiczną. KK uczy odpowiedzialności za swoje decyzje i odpowiedzialności za człowieka, którego życie wiąże się z moim (mąż, dziecko, bliźni), gdzie ta odpowiedzialność jest w różnym stopniu, to oczywiste. nie znaczy to też, że mam się dać krzywdzić, czasem nie ma wyjścia jak odseparować się fizycznie od takiego człowieka dopóki sam nie zechce się leczy, tylko nie wolno udawać, że to już nie moj mąż. zasada jest ta sama dla wszystkich żeby nie było, że ktoś uważa, że można zerwać ślub jak się małżon rozpije, a ktoś, że jak przytyje.
    nienawidzę generalizowania i moralizowania, wierz mi. skusilam się na komentarz, żeby podrzucić kilka faktów, i zeby rozwiać jakieś błędne stereotypy związane z KK, co się chyba udało. jednak teraz to trochę takie osobiste wycieczki sie porobily;) nie pałam chęcią dawania świadectwa, jednak jak komuś zależy to mogę dać – prywatnie (jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało;p)

  • KKK

    A skąd to wiesz? Co w ogóle wiesz o szczepieniach oprócz medialnej papki? Ze źródłami poproszę 🙂

  • sasskhaya

    Przykro mi, że odebrałaś to jako wycieczki osobiste – nie miałam tego na celu 😉

    urok kalendarzyka – jej się chce, jemu się chce, nie można, bo dni płodne = szacunek do siebie i partnera 😉 Nie widzę tego 😉 Dla Ciebie to nie tragedia – spoko, żyj sobie jak się tylko podoba, ale wiedz, że są ludzie, którzy tak po prostu nie mogą 😉

    jeśli komuś wystarczy minimum życiowe to ze zbawieniem ogromny problem, bo przecież grzeszy.

    Widziałaś może newsa o ślubie pastafarian? Mają w przysiędze małżeńskiej słowa typu ”będziemy razem tak długo jak oboje będziemy tego chcieli”. I like dat.

  • (co do seplenienia etc) Zerknij sobie kiedyś na jakieś starsze nagrania (z 1979 i 83 tego mało ale już z 1987 czy 1991 trochę w sieci jest, na przykład przesłuchaj https://www.youtube.com/watch?v=DILS7Lo7aPo , niekoniecznie „merytorycznie” ale po prostu ze względu na sposób mówienia itp).

    Inna sprawa, że ważniejsze i od nauk i od ich prezentacji było swoiste przełamanie, które dzisiaj trudniej docenić (*): w mocno kostycznym, „arystokratycznym” kościele, który dopiero niedawno zrezygnował z noszenia papieża w lektyce i całowania go po stopach, JPII prezentował autentyczną gotowość do kontaktu, naturalną życzliwość itd itp (dość losowo wygooglowane https://www.youtube.com/watch?v=3lOgy4cWCEY , skipuj x-redaktora i porównaj np. ze znanymi Ci próbami pokazowego nawiązywania kontaktu z dziećmi przez polityków). Troszkę jak ten dzisiejszy Franciszek po Benedykcie, tylko mocniej i …… po wielu wielu stuleciach.

    Co do meritum artykułu… Sporo ludzi uprawia różne dziwne „kulty idoli”, ta pomniko- czy symbolo-mania nie jest wcale bardzo daleka od koszulek z Che Guevarą albo rozhisteryzowanych tłumów mdlejących na widok di Caprio/Ronaldo/którejśtamksiężniczkijaśnieoświeconejangielskiej/…, tylko w kogo innego wycelowana. Przy czym Kościół próbuje to w miarę możności przekierowywać w stronę uczuć wyższych, pracy nad sobą itp.

    (*) Efekt trochę podobny do trudności ze zrozumieniem, co takiego szczególnego w tych Beatlesach czy innych Stonesach, ot brzdąkają na gitarach…

  • mmagdalena

    spoko:) fakty, które chciałam przekazałam, uff.. o naturalnym planowaniu rodziny mogę powiedzieć tyle, że gorrrąco polecam;p nie nazwałabym tego wydarzenia ślubem, czy przysięga, ale jeśli chcą, niech się bawią – życzę wyznawcom takiej tradycji, która zaliczy przynajmniej 2000 jak jakiś zacofany KK 😉 pax!

  • Aga

    Świetne! 😀

  • Kyllan

    Już miałem lecieć do piwnicy po widły i pochodnię, na szczęście doczytałem do apdejtu.

    BTW najlepsza modlitwa była w Balladzie o Cable’u Hogue’u na pustyni:

    “Ain’t had no water since yesterday, Lord. Gettin’ a little thirsty. Just thought I’d mention it. Amen.”

    “Yesterday, I told you I was thirsty and I thought you might turn up some
    water. Now about sinnin’, you just send me a drop or two and I won’t do
    it no more… whatever in hell it was that I did. I mean that, Lord. ”

    “Four days without water… if you don’t think I’ve put in my sufferin’
    time, you oughta try goin’ dry for a spell. Listen to me! Listen to me!
    If I don’t get some soon, I ain’t gonna have no chance to repent.”

  • Ewangelizator

    1. Sprawa ścisku na placu św. Piotra
    Plac św. Piotra jest podzielony na sektory, nad którymi piecze sprawują sanitariusze, których zadaniem jest pomoc we wszelkich nagłych przypadkach (typu zemdlenie). Oczywiście ryzyko jest na pewno większe w tak licznej grupie ludzi, ale przy zachowaniu odpowiedniej ostrożności nie ma powodu do obaw. Służba watykańska już nie raz radziła sobie na takich uroczystościach bardzo dobrze (sam byłem świadkiem).
    2. Sprawa “szczególności” modlitwy na kanonizacji i w Rzymie
    Ten problem dotyczy przede wszystkim ludzkiej mentalności. Modlimy się z innym nastawieniem w sanktuariach, na wielkich wydarzeniach, niż “w zwykłym osiedlowym kościółku”. Jadąc na przykład do sanktuarium maryjnego jedziemy z nastawieniem “tam zostanę wysłuchany”, jadąc na rekolekcje jedziemy z nastawieniem “tam doświadczę Bożej miłości”, jadąc na kanonizację jedziemy z nastawieniem “tam spotkam Chrystusa”, a chodzenie do swojego kościółka i modlitwę w nim traktujemy jako coś normalnego, nie dostrzegamy (bądź gubimy tą świadomość), że w nim dzieje się to samo i ten sam Bóg jest obecny. Druga sprawa, że jadąc gdzieś pokazujemy, że bardzo nam na czymś zależy i z miłości do Boga jesteśmy gotowi gdzieś pojechać, znieść wszelkie trudy itp. Na pewno też wielką rolę odgrywa chęć uczestniczenia w tak wielkim wydarzeniu jak kanonizacja, tym bardziej w Niedzielę Bożego Miłosierdzia.
    3. Sprawa modlitwy wstawienniczej za przyczyną świętego
    Autorka sama niejako odpowiada sobie na pytanie radząc tejże aktorce wysłać do Rzymu 10 kapłanów, aby się za nią pomodlili. Tak samo działa modlitwa wstawiennicza świętego. On modli się za nas do Boga, tak samo jak modlił się za nas na ziemi. Dlaczego po śmierci święci słyszą “głos modłów” z całego świata? Ano dlatego, że bycie świętym oznacza totalne zanurzenie się w Bogu (św. Jan od Krzyża nazywa to przebóstwieniem, a św. Paweł pisze “aby Bóg był wszystkim we wszystkich” (1 Kor 15, 28)). Wniknięcie w Boga, życie w Bogu powoduje, że święty (a świętym jest każdy człowiek w niebie) może razem z Bogiem przebywać wszędzie (na zasadzie Bożej omniprezencji). Kanonizacja to uznanie świętości, stwierdzenie faktu, a nie nominacja (odsyłam do wypowiedzi Prymasa Polski http://gosc.pl/doc/1975083.Kanonizacja-to-nie-nominacja-na-swietego)
    4. Sprawa Bożego planu
    Pierwsze prawo życia duchowego, pierwszy punkt kerygmatu głosi, że Pan Bóg kocha każdego i dla każdego ma wspaniały plan zbawienia. “Zbawienia” jest słowem kluczowym, Pan Bóg ma plan, aby każdego z nas zbawić, a nie że w 2034 dostaniesz raka, trzy lata później się wyleczysz, ale w 2049 będzie nawrót i umrzesz. To co się dzieje w naszym życiu (zwycięstwa, porażki, radości, smutki, zdrowie, choroby) nie jest przypadkowe, lecz ma na celu zwrócenie nas do Boga i Jego miłości, ale nie jest odgórnie zaplanowane.

    5. Sprawa relikwii
    http://am.jezuici.pl/arc/arc_072.htm <- ten tekst wyczerpuje temat. Kościół czci relikwie, jako pozostałości po osobie świętej, ale nie traktuje ich jako amuletów czy talizmanów chroniących od zła i zapewniających posiadaczowi dodatkowe moce. Stanowią one pamiątkę po świętym. Postrzeganie ich jako artefaktów wyrosło z pogańskich źródeł.
    6. Sprawa "drabiny hierarchii"
    Jak słusznie zauważyła sama Autorka – Jezus jest jedynym Pośrednikiem (por. 1 Tm 2,5). Wstawiennictwo Maryi i innych świętych działa na takiej samej zasadzie jak wspomniałem w punkcie 3 – oni są obecni w Bogu i uczestniczą w tym jedynym pośrednictwie Chrystusa (tak jak tylko Chrystus jest kapłanem, a nasi księża "podczepiają" się pod Jego Kapłaństwo). Co do modlitwy wstawienniczej kapłanów – jako wybrani do prowadzenia ludu i uczestnictwa w pośrednictwie są jak najbardziej odpowiedni do modlitwy za powierzoną im owczarnię 🙂
    7. Sprawa pomników
    Sam Pan Bóg zabronił wykonywania Jego pomników, obrazów, rzeźb (por. Wj 20,4-5), ponieważ w czasach Izraela sąsiednie cywilizacje wyznawały politeizm i składały hołd właśnie obrazom, rzeźbom (jako przedmiotom). Dzisiejsze tworzenie pomników czy obrazów ma na celu wspomożenie zmysłów (np. wzroku) do wzniesienia się do modlitwy i kontemplacji. Cześć oddawana obrazom ma na celu oddanie czci Jezusowi, a nie temu konkretnemu obrazowi (jako przedmiotowi). Jan Paweł II całując ziemię nie oddawał hołdu tej ziemi tylko Bogu, który ją stworzył i o nią się troszczy. Stawianie pomników Janowi Pawłowi II ma na celu zachęcenie człowieka do poznawania nauczania Papieża. Widząc pomnik, nasuwa się refleksja: "Kim on był? Co powiedział? Jak prowadził do Boga?"
    8. Sprawa notatek
    Powracamy do prawdy, że święty "rozpływa" się w Bogu. To znaczy, że nie należy już do siebie tylko do Boga, a że Chrystus (Bóg) jest Głową Kościoła, to święty także należy do Kościoła. Jan Paweł II przez skromność i pokorę nie chciał pokazać jak wielkie duchowe życie prowadził. Teraz zaś Kościół pokazuje to, aby ludzie mogli to zobaczyć, naśladować, brać przykład. Wydanie osobistych zapisków Papieża ma na celu pomóc wiernym w życiu chrześcijańskim. Przez życie Jana Pawła II (tak jak światło przez szybę) emanuje Pan Bóg. 🙂
    Myślę, że odpowiedziałem na wszystkie najważniejsze punkty w tym tekście. Zachęcam do dyskusji, ale oczywiście na odpowiednim poziomie kulturalnym i bez narzucania swoich poglądów. Wyjaśniłem tutaj wszystko z punktu widzenia wiary. Jeśli gdzieś popełniłem błąd to proszę o wybaczenie i poprawienie.
    Miłego czytania! Pozdrawiam w Panu! <

  • Starleen

    Kościół głosi istnienie zarówno Boskiego Planu, jak i wolnej woli człowieka. I ma z tym problem, bo oba wzajemnie się wykluczają. Jeśli człowiek może sam zdecydować o swoim losie i nawet Bóg nie zna jego ostatecznych decyzji, to znaczy, że Bóg nie jest wszechmocny i wszechwiedzący. Ale jeśli decyzje człowieka wynikają z przeznaczenia, które wybrał mu Bóg, to gdzie tu wolna wola? Dlatego Kościół sobie głosi, ale siedzi cicho w kwestii szczegółów. 😛