
Śmieszek mi powiedział, że wciąż mam zrywy produktywności, kiedy robię za dużo, niczym student. No i może jest w tym hejcie ziarno prawdy, ale! Kiedyś robiłam dużo, jak wszystko zostało na ostatnią chwilę i płonęła dupka, a teraz robię do przodu żeby szybko mieć z głowy i żeby nie zapłonęła. Kalendarz na przyszły rok już prawie skończony na przykład! Obłęd. Niemniej – jak ja żyję…?