cos
Reklama

Na bloga liczniki
30
May
Bug
0

bug

24
May
0

zagadanie

20
May
0

Czytam w różnych miejscach, że Bagiński ma się wziąć za zekranizowanie Saint Seiya alias Rycerzy Zodiaku. To jest dla mnie tym ciekawsza informacja, że od jakiegoś czasu oglądamy z Adrianem oryginalnych rycerzy z lat 90, z oryginalnym japońskim gadaniem i napisami. Przeżycie to mogę określić jedynie jako dość osobliwe.

Tu będzie garść naszych różnych wniosków i, hm, “spojlerów” z serialu, więc jeśli ktoś ma pomysł też obejrzeć to sobie od nowa i nie chce sobie psuć, hm, niespodzianki, to niech nie czyta.
– Generalnie wielką atrakcją jest dla nas komentowanie decyzji bohaterów i określanie na ich podstawie jaki mogą mieć iloraz IQ. Najgorzej wypada Hyoga, który w pewnym momencie osiąga w tym względzie zero absolutne, a najlepiej Shun – dajemy mu mocne 110, które konsekwentnie utrzymuje (ale jego IQ liczymy wraz z IQ łańcucha, który jest z jednej strony istotą sam w sobie, a z drugiej jednak fragmentem Shuna).
– Jakoś około pierwszego odcinka pada text typu “twoje ciosy mają zaledwie prędkość dźwięku, no z czym do ludzi cieniasie, co za żena”
– Jakieś 50 odcinków później ciosy zaczynają mieć siłę… wielkiego wybuchu 😀 Ofc przekraczają też prędkość światła i tak dalej.
– Shiryuu jest wielkim fanem jakiegoś ogólnego samookaleczenia i okaleczenia, jeśli ktoś ma stracić wzrok albo się wykrwawić albo literalnie wystrzelić się w kosmos (naprawdę!) to właśnie on.
– Relacja głównych bohaterów ze sobą wygląda tak: najpierw się widzą na turnieju i mają takie “pokonam cię” “nie to ja cię frajerze pokonam” “och jak mogłeś tak powiedzieć ty draniu”, a potem pojawia się wspólny wróg i go bijemy i nagle zaczyna się pierdolenie o przyjaźni, ale to o TAKIEJ PRZYJAŹNI i to nie ma żadnych podstaw.
– Na rycerza łabędzia mówimy “rycerz mrożonej kaczki”, a na rycerza feniksa “rycerz płonącej kury”.
– Saori to suka i nikt jej nie lubi, rycerze mają niby jej bronić choćby kosztem życia, ale mają raczej podejście “no chyba kurde nie wydaje mi się”. Wtedy Saori dostrzega w tym problem i ukazuje się duch dziadka, który mówi “hej mogłabyś być miła” i ona na to “Jezusie Nazareński, no że też na to nie wpadłam, no świetny pomysł” i zaczyna być miła. Wówczas jej energia kosmiczna nagle zmienia swoją naturę na dobrą i ciepłą i rycerze uznają, że dać się lać za tę kobietę to jest ogólnie fantastyczny pomysł, bo to jest avatar dobra jednak.
– Potem jest cały ten burdel ze złotymi rycerzami. I tu nastąpi tęgi opis. Atena/Saori wraz z głównymi bohaterami jedzie do Grecji do zuego sanktuarium rycerzy, którzy są źli, (tylko tak naprawdę nie są źli, tylko zmanipulowani przez tego złego). Dostaje wtedy w serce magiczną strzałą. Tu jest taki mechanizm, że strzała będzie co godzinę zagłębiać jej się bardziej w serce i za 12 godzin Saori będzie kaput, a strzałę może wyciągnąć jedynie główny zły, więc nie ma nawet sensu dzwonić po pogotowie. Zrobi to jednak jedynie gdy przez te 12 godzin brązowi rycerze pokonają tych złotych. Żeby wiedzieli ile mają czasu to jest tam taka wielka wieża z zegarem, tylko nie ma cyferek na tym zegarze, tylko znaki zodiaku. Teraz poczujcie ten mindset: “panie majster, proszę mitu zbudować wielką wieżę zegarową, tylko zamiast godzin mają być znaki zodiaku i proszę mi ten mechanizm podłączyć pod czarodziejską strzałę tak, żeby się ta strzała co godzinę zagłębiała coraz bardziej w cycek takiej jednej kobiety” “panie Głównyzły, to nie brzmi zbyt efektywnie” “nie pyskować, wykonać”.
– Że rycerze muszą iść siać przemoc, to z Ateną zostaje złoty rycerz Mu. Złoty rycerz Mu to największy śmieszek spośród rycerzy i nawet nie dlatego, że żyje sam na odludziu z małym chłopcem. Na wejściu jest już po stronie tych dobrych, ale dlaczego nie przyłączy się do głównej ekipy żeby iść bić resztę złych złotych rycerzy, to jest dla mnie wielka tajemnica. No w każdym razie jest taki pomysł, że on zostanie z Ateną się nią opiekować. Ja wiem, że faceci to nie są jacyś specjalnie zaprojektowani przez przyrodę do opiekowania się rannymi, ale tak: Atena leży na jebanym betonie, a ten buc nie podstawia jej tam nawet poduszki, jak zaczyna padać to “a niech se moknie”, a jak podbijają autentyczni wrogowie chcący zabić Atenę, to Mu IDZIE SOBIE XD, bo on chce dać innym się wykazać w materii bronienia bogini. No naprawdę, to jest taki śmieszek, że aż największy śmieszek wśród rycerzy.
– Inni złoci rycerze to też śmieszki, np. rycerz byka ma taki motyw, że “no wprawdzie przysięgałem wielkiemu złemu, że you shall not pass, ale w sumie zrobiliście fajny atak i jestem zaimponowany, więc możecie przejść”.
– A np. rycerz lwa ma takie “no wprawdzie Atena, której przysięgałem chronić tam zdycha na betonie, ale wy idźcie walczyć dalej beze mnie, ja tu mam inne sprawy do roboty i jej umieranie to nie jest dla mnie najwyższy priorytet”.
– Shun też jest śmieszkiem absolutnym, bo tak w sumie niewiele robi w tych walkach, bo “on nie lubi zadawać bólu”. Ale jak przychodzi co do czego, to się okazuje, że był w ogóle najsilniejszy na wejściu i ma atak, którym sobie może swobodnie przesuwać galaktyki, bo jest taki silny (naprawdę jest mowa o przesuwaniu galaktyk). Czyli wszystkich złych w sumie mógł pokonać, ale był po prostu combatonieśmiały.
– Rycerz panny zostaje rozpierdolony na atomy, po czym jakiś czas później kontaktuje się z Mu telepatycznie, że weź mnie ożyw. Mu mówi na to, że przecież masz tę moc i sam się możesz ożywić, a panna na to coś w stylu, że “no tak, ale jeszcze bym chciał  się ożywić z kimś i ja nie mam tyle many”. Mu na to, że okej spoko.
– Dostąpiłam orgazmu w walce rycerzy z Głównymzłym. Seiya zrobił mu uber cios, a Głównyzły na to “hahaha twój cios nic mi nie zrobił”, a Atena na to “a właśnie że ci zrobił, bo Seiya NIE CELOWAŁ W CIEBIE TYLKO W ZŁO W TWOIM SERCU” (I shit you not, jest taki text) i on ma wtedy takie “o fak” i staje się dobry. Niewiele mu jednak z tego przychodzi, bo umiera.
– Praktycznie w każdym odcinku są jakieś 2 minuty obowiązkowego flaszbaka z innego odcinka.
Co chcę przez to wszystko powiedzieć to to, że jeśli to nie fejk z tym Bagińskim, to ja mu ogólnie życzę powodzenia i jestem bardzo ciekawa jaki będzie jego poziom szacunku dla materiału źródłowego 😛
-Ślimag
17
May
0

negocjacje z wydawco

Jak się uda będę mieć nowego wydawcę na gry komputerowe, ale póki co trochę się nie rozumiemy.

Poza tym założyłam dzisiaj angielski fanpage chatki i jest tutaj.

14
May
0

bad daughter2

11
May
0

zaleglosie

05
May
0

maturzysta4

Tradycji staje się zadość, oto 4 numer “Maturzysty” ;)) Continue reading

02
May
Ech
0

Dramatyczna historia o tym, jak 5 odpadniętych kafelków zmieniło się w temat na jakieś 10 tysięcy złotych ;p

remont kuchni

Po przemyśleniu sprawy załączam też fotkę z wypadku.

17778886_1516670261716686_2071886994_o

 

01
May
0
dosiebie
No i po Pyrkonie. Opiszę to przeżycie różnymi takimi myślnikami, bo mam taką wizję

-praktycznie każdy powiedział mi, że ledwo wszedł na te targi i już jest zmęczony. Potwierdza to moją tezę, że MTP zostały zbudowane na indiańskim cmentarzysku, który ssie z ludzi energię (to jedyne racjonalne wytłumaczenie i nie trzeba więcej dowodów)
-poznałam Falauke, Kinga Korska i Katarzyna “PannaN” Witerscheim ART Bardzo spoczko wkład do portoflio znajomych
-miałam w sumie 3 panele i poszły okej
-tutaj też pozdro dla prowadzącej, Konrad Koko Okoński Art , Lisie Sprawy i Odmęty Absurdu 😉)
-na spotkaniu autorskim uraczyłam ludzi zdjęciem i radosną opowieścią, jak to mi odpadły kafelki w kuchni. Właśnie takie rzeczy robi się na spotkaniach autorskich. Potem jak ludzie przychodzili na stoisko to część z nich rzucała mi do skarbonki jakieś monety mówiąc “to na kafelki” i patrząc na mnie ze stosownym współczuciem, wiecie, ten wzrok zarezerwowany dla rozjechanych kociąt, które niby jeszcze można uratować, ale nikt nie ma większych nadziei
-byłam wdzięczna i już planowałam kolor kafelków, ale większość pieniędzy i tak przepierdzieliłam na jedzenie
– dostałam sporo pytań “co z Barwy Biedy“, na które odpowiadałam, że powiedziałam, że zrobię i nie trzeba mi co pół roku przypominać
-na stoisku siedziałam sobie z Dranka i opchnęłyśmy ludziom jakąś nieboską ilość Kawaii Scotland. Krzyś też tam był i był bardzo dzielny i ogarniał i w ogóle.
-na pytania do Dranki “kiedy drugi tom” ta miała cały pakiet odpowiedzi, od szczegółowych wyjaśnień na jakim etapie jest projekt aż po katatonię
Gindie kupiło fajny nocleg i prawie całe wydawnictwo nocowało w jednym mieszkaniu podzielonym na kilka pokoi. Siedząc z tymi osobami czułam się prawie jakbym miała rodzinę. Pomyślałam, że spoko uczucie, ale się przestraszyłam, że jeszcze się przyzwyczaję i z wrażenia poszłam spać
-dużo siedziałam na stoisku i bajerowałam i udawałam, że jestem fajna
-po przemyśleniu sprawy to miałam za mały dekolt, żeby legitnie udawać fajność
-kupiłam kolczyki u Mad-Artisans, bo poprzednie popsułam
-trochę pogadałam z ekipą Smokopolitan, poza tym prawie zero interakcji ze znajomymi nie będącymi częścią gindie, bo dużo gadania z czytelnikami
-dopiero drugiego dnia odkryłam, że w strefie VIP jest DARMOWA KAWA
-DARMOWA KAWA!!!!!!!!!!!!!!!!!111one
-poza tym Pyrkon dał kupon na darmową szamkę. Mało co mnie w życiu tak wzrusza jak darmowa szamka. To był piękny gest i wzruszył mnie do szpiku ości
-ogólnie czułam się zaopiekowana przez pyrkonową ekipę
-czas mi ogólnie bardzo szybko zleciał
-nagle koniec konwentu, idziemy na dworzec
-spytałam Adriana, czy na pewno jesteśmy we właściwym pociągu i powiedział, że tak
-miałam przeczucie, że Adrian jest mężczyzną i może kłamać
-nie myliłam się, powrót do domu wydłużył się przez to o 2 godziny, iaintevenmad.jpg. Pzez tę przygodę mieliśmy przyjechać na centralny o 23.30, a o 23.45 był nocny spod centralnego, myślę: to ma szansę się udać
-dojeżdżamy zgodnie z planem, idziemy na przystanek
-okazuje się, że zlikwidowano ten przystanek, bo remont jezdni. Niespodzianka, skurwysyny
-śmiechom nie było końca
-bieganie dookoła centralnego w poszukiwaniu przystanku, rzucenie się do autobusu niczym anime baseballista na bazę podczas finału sezonu
-dotarcie do domu bez dalszych przygód
-nie mogłam usnąć, bo byłam zbyt zmęczona by usnąć
-chyba mam grypę
-idę oglądać kafelki w internecie

Ogólnie bardzo dziękuję ekipie Gindie i każdemu kto przyszedł na panele i/lub stoisko i rzucił monetą wierząc w moje marzenia o kafelkach i o lepszym tyciu. Nie obchodzi mnie co o Was myśli społeczeństwo, jak dla mnie jesteście dobrymi ludźmi 😛!