cos
Reklama

Na bloga liczniki
01
May
0
dosiebie
No i po Pyrkonie. Opiszę to przeżycie różnymi takimi myślnikami, bo mam taką wizję

-praktycznie każdy powiedział mi, że ledwo wszedł na te targi i już jest zmęczony. Potwierdza to moją tezę, że MTP zostały zbudowane na indiańskim cmentarzysku, który ssie z ludzi energię (to jedyne racjonalne wytłumaczenie i nie trzeba więcej dowodów)
-poznałam Falauke, Kinga Korska i Katarzyna “PannaN” Witerscheim ART Bardzo spoczko wkład do portoflio znajomych
-miałam w sumie 3 panele i poszły okej
-tutaj też pozdro dla prowadzącej, Konrad Koko Okoński Art , Lisie Sprawy i Odmęty Absurdu 😉)
-na spotkaniu autorskim uraczyłam ludzi zdjęciem i radosną opowieścią, jak to mi odpadły kafelki w kuchni. Właśnie takie rzeczy robi się na spotkaniach autorskich. Potem jak ludzie przychodzili na stoisko to część z nich rzucała mi do skarbonki jakieś monety mówiąc “to na kafelki” i patrząc na mnie ze stosownym współczuciem, wiecie, ten wzrok zarezerwowany dla rozjechanych kociąt, które niby jeszcze można uratować, ale nikt nie ma większych nadziei
-byłam wdzięczna i już planowałam kolor kafelków, ale większość pieniędzy i tak przepierdzieliłam na jedzenie
– dostałam sporo pytań “co z Barwy Biedy“, na które odpowiadałam, że powiedziałam, że zrobię i nie trzeba mi co pół roku przypominać
-na stoisku siedziałam sobie z Dranka i opchnęłyśmy ludziom jakąś nieboską ilość Kawaii Scotland. Krzyś też tam był i był bardzo dzielny i ogarniał i w ogóle.
-na pytania do Dranki “kiedy drugi tom” ta miała cały pakiet odpowiedzi, od szczegółowych wyjaśnień na jakim etapie jest projekt aż po katatonię
Gindie kupiło fajny nocleg i prawie całe wydawnictwo nocowało w jednym mieszkaniu podzielonym na kilka pokoi. Siedząc z tymi osobami czułam się prawie jakbym miała rodzinę. Pomyślałam, że spoko uczucie, ale się przestraszyłam, że jeszcze się przyzwyczaję i z wrażenia poszłam spać
-dużo siedziałam na stoisku i bajerowałam i udawałam, że jestem fajna
-po przemyśleniu sprawy to miałam za mały dekolt, żeby legitnie udawać fajność
-kupiłam kolczyki u Mad-Artisans, bo poprzednie popsułam
-trochę pogadałam z ekipą Smokopolitan, poza tym prawie zero interakcji ze znajomymi nie będącymi częścią gindie, bo dużo gadania z czytelnikami
-dopiero drugiego dnia odkryłam, że w strefie VIP jest DARMOWA KAWA
-DARMOWA KAWA!!!!!!!!!!!!!!!!!111one
-poza tym Pyrkon dał kupon na darmową szamkę. Mało co mnie w życiu tak wzrusza jak darmowa szamka. To był piękny gest i wzruszył mnie do szpiku ości
-ogólnie czułam się zaopiekowana przez pyrkonową ekipę
-czas mi ogólnie bardzo szybko zleciał
-nagle koniec konwentu, idziemy na dworzec
-spytałam Adriana, czy na pewno jesteśmy we właściwym pociągu i powiedział, że tak
-miałam przeczucie, że Adrian jest mężczyzną i może kłamać
-nie myliłam się, powrót do domu wydłużył się przez to o 2 godziny, iaintevenmad.jpg. Pzez tę przygodę mieliśmy przyjechać na centralny o 23.30, a o 23.45 był nocny spod centralnego, myślę: to ma szansę się udać
-dojeżdżamy zgodnie z planem, idziemy na przystanek
-okazuje się, że zlikwidowano ten przystanek, bo remont jezdni. Niespodzianka, skurwysyny
-śmiechom nie było końca
-bieganie dookoła centralnego w poszukiwaniu przystanku, rzucenie się do autobusu niczym anime baseballista na bazę podczas finału sezonu
-dotarcie do domu bez dalszych przygód
-nie mogłam usnąć, bo byłam zbyt zmęczona by usnąć
-chyba mam grypę
-idę oglądać kafelki w internecie

Ogólnie bardzo dziękuję ekipie Gindie i każdemu kto przyszedł na panele i/lub stoisko i rzucił monetą wierząc w moje marzenia o kafelkach i o lepszym tyciu. Nie obchodzi mnie co o Was myśli społeczeństwo, jak dla mnie jesteście dobrymi ludźmi 😛!