Moi drodzy, sprawa jest poważna – zbliżają się czwarte urodziny Chaty (TAKA STARA) + zdarzyło mi się ostatnio dostać ciekawe ślimakowe fanarty, które nie były co ciekawe rysowane 😀 Check this out:
Ślimacza torba od Lisiej Norki 😀 (dziewczyna tam głównie maskotki szyje)
Ślimacza świeca od Nati 😀
Propozycja pionków do gry od Hobolda 😀
(W ogóle zrobił mi się bajzel z mailami z propozycjami pionków i jeśli ktoś mi je wysłał, a ja nie zamieściłam to proszę mi się przypomnieć, bo jestem pierdołą :<)
Tak więc wymyśliłam, że ogłaszam konkurs wszechfanartowy o temacie “Chata Wuja Freda” na 4te urodziny. Praca może przedstawiać ślimaka, krowę, chatkę, postaci z chatki, co tam Wam się z komiksem kojarzy. Stylistyka dowolna. Mogą to być rysunki, komiksy, rzeźby z makaronu, pasztetu, surowców wtórnych, pluszaki, rzeźby z modeliny, COKOLWIEK, jakie tam macie rzemiosło. Wysyłajcie zdjęcia swoich tworów na maila sasskhaya@gazeta.pl z linkiem do folio czy gdzie tam – zamieszczę 🙂 Na koniec lud wybierze w sondzie najlepsze prace i 3 najlepsze dostaną po sztuce nowego komiksu, ordery Ślimaka Uśmiechu i suawę. Do pracy można dołączać jakiś krótki opis ideologii, która za nią stała. Termin nadsyłania prac – 13 października :).
To napisałam ja,
Ślimok
Chciałam Wam kilka rzeczy powiedzieć:
1. prosto z Sosnowca wprowadziła się do mnie moja mentorka gruzu, która uczyniła mnie tym, czym dzisiaj jestem.
2. mogę tego nie przeżyć, więc wymyślam “Barwy Biedy” na szybko żeby Kicia wiedziała jak mają się skończyć na wypadek mojej śmierci. Jeśli umrę wiedzcie, że umarłam dławiąc się gruzem. Jeśli przeżyję wiedzcie, że jestem bliżej nirwany gruzu niż kiedykolwiek.
3. fantazjuję o zebraniu całego teamu gruzludzi, i wydawalibyśmy takie czasopismo lajfstajlowe “Mózgojeb polski”, casting w swej głowie już uczyniłam, ale kurde jak myślę ile by kosztował dach dla nich, wybieg, drapak dla grafików, paśnik z pizzą, kuweta, gruz do kuwety i tak dalej, to mi wychodzi że strasznie dużo pieniędzy i ciekawe czy Unia dofinansowałaby to…
Z pozdrowieniami dla Tiszki, która w org roomie chyba przez 6 godzin czaiła się na swoją kanapkę, której nie mogła zjeść, bo jak wyżej 😉
To mi przypomina przypadek sprzed lat, kiedy mieliśmy zrobić zdjęcia do szkoły na reportaż fotograficzny. Na kolejnych zajęciach oznajmiłam nauczycielowi, że chciałam się poczuć jak reporterka wojenna, więc zrobiłam zdjęcia pokoju mojego faceta. A teraz czuję się jak komiksiarz wojenny… 😛
“iGranie z gruzem” generalnie podoba się, faza testów to późna beta. Zmiany będą głównie kosmetyczne, balans już prawie jest! Przystawiam więc uszy do drzwi i okien czy przypadkiem nie biją w nie wydawcy, ale póki co chyba nie 😀
Dziś była też fajna sytuacja, bo jedna osoba musiała wyciągnąć 3 karty zaradności życiowej aby wygrać grę, ale udało się wyciągnąć tylko 2 takie karty, po czym postać w tej rundzie umarła z głodu i przegrała. Takie jest życie, full realizm!
– Ślimok (padnięty)











