Miałam robić jakieś podsumowanie roku, więc jebłam sobie i Marcinowi portret w kolorze – tak jak wyglądamy w tzw. rzeczywistości. (Czytam trzeci raz to zdanie co napisałam i dochodzę do wniosku, że aż ocieka sensem.)



Powinnam jakieś podsumowania tego roku zrobić, ale nie mam weny. Jutro zrobię. Albo kiedyś.
Męscy mężczyźni mogą nie pojąc grozy tego odcinka, ale kobiece kobiety pojmą.

z podziękowaniami dla Tomasza K. za przypomnienie mi, że miałam to narysować 😉