W Toruniu jest moja ulubiona knajpa w kraju i to się tak kończy i jak co roku totally worth it. Co do samego konwentu
(To chyba odpowiednie miejsce żeby napisać, że Marcin tak czy inaczej pojedzie na Kapitularz, bo już zaklepane i jest prelegentem i będzie opowiadał o tostowaniu gier i będzie panel o Korpo Tale też.)
Na Coperniconie jeszcze wzbogaciłam sobie życiorys.
Copernicon jak co roku był niesamowicie zorganizowany, bardzo dobry hotel, fajne prelekcje (dziękuję za przybycie na moje :*), woda dla prelegentów i ogarnięci techniczni i w ogóle obcowanie z taką kolektywną pulą ogarnięcia było aż onieśmielające. Czyli ogólnie wielkie dobro, salto w tył i tęczowa eksplozja cukierkami.
A teraz rysunek o craftingu dla odmiany, bo znowu wrzuciłam na fejsa a tu nie ;p


Wrzuciłam to jakiś czas temu na fejsa, a tu jakoś zapomniałam T_T
I po Baltikonie. Sopot ogólnie okazał się być dość pechowym miejscem (daje mu 25% Wrocławia w skali pechowości od 1 do Wrocław), ale sam konwent sympatyczny 😀 Wkrótce postaram się jakąś relację uczynić, a póki co wrzucam wielką przygodę z papugo-wróżko #przygodystka

Czapka (made by Cih Art) w prawdziwym tyciu wygląda tak:

(Zdjęcie made by Piotron)
Im dłużej w to wszystko patrzę, tym bardziej dociera do mnie, że prawdopodobnie już nie zmądrzeję #regretnothing.

“Ilonko czemu cały zespół pracuje darmo lub półdarmo?” zapytacie. Odpowiedź wygląda następująco:

“Czemu Marcin w tym komiksie wygląda jak menel?” Marcin zawsze wygląda jak menel, w ogóle włosy mu urosły, ma już tak długie jak ja.
“Czy naprawdę zarządzasz ludźmi przedszkolną metodą z tablicą z imionami, uśmiechniętymi słoneczkami i smutnymi chmurkami?” Tak. Działa. Powinno być w każdym biurze.

Mamy na jakiś czas pod opieką kota perskiego. Co za majestatyczne bydlę.
Wrzucam parę fot z kąpieli:
before

w trakcie

after

Przesympatyczne zwierzę i opiekuję się nim wyśmienicie, musicie mi wierzyć.
– Ślimag

Ćwiczenia są całkiem sympatyczne, choć nie podoba mi się, że niektóre z nich zakładają, że mam coś wyciąć, a na drugiej stronie tej samej kartki jest inne ćwiczenie, gdzie np. trzeba coś narysować. Doszłam do wniosku, że to taki zabieg, że nie dość, że masz wypełniać te ćwiczenia siedząc w pracy, to jeszcze niektóre z nich powinieneś skserować na biurowym xero, aby jeszcze bardziej dowalić szefowi i upodlić go w duchu swoim.