

W Toruniu jest moja ulubiona knajpa w kraju i to się tak kończy i jak co roku totally worth it. Co do samego konwentu
(To chyba odpowiednie miejsce żeby napisać, że Marcin tak czy inaczej pojedzie na Kapitularz, bo już zaklepane i jest prelegentem i będzie opowiadał o tostowaniu gier i będzie panel o Korpo Tale też.)
Na Coperniconie jeszcze wzbogaciłam sobie życiorys.
Copernicon jak co roku był niesamowicie zorganizowany, bardzo dobry hotel, fajne prelekcje (dziękuję za przybycie na moje :*), woda dla prelegentów i ogarnięci techniczni i w ogóle obcowanie z taką kolektywną pulą ogarnięcia było aż onieśmielające. Czyli ogólnie wielkie dobro, salto w tył i tęczowa eksplozja cukierkami.
A teraz rysunek o craftingu dla odmiany, bo znowu wrzuciłam na fejsa a tu nie ;p

I po Baltikonie. Sopot ogólnie okazał się być dość pechowym miejscem (daje mu 25% Wrocławia w skali pechowości od 1 do Wrocław), ale sam konwent sympatyczny 😀 Wkrótce postaram się jakąś relację uczynić, a póki co wrzucam wielką przygodę z papugo-wróżko #przygodystka

Czapka (made by Cih Art) w prawdziwym tyciu wygląda tak:

(Zdjęcie made by Piotron)
Im dłużej w to wszystko patrzę, tym bardziej dociera do mnie, że prawdopodobnie już nie zmądrzeję #regretnothing.





